Cześć, cześć. :) Już jesteśmy, a z nami druga połowa prologu. Mamy nadzieję, że się wam spodoba i jeśli ktoś jeszcze nie doczytał, to informujemy, że akcja dzieje się po czwartej części, to znaczy, że po powstaniu Voldemorta. Chciałybyśmy jeszcze podziękować wszystkim komentującym. Dzięki wam mamy możliwość poprawienia błędów i co najważniejsze poznania opinii o tym blogu.
Drugą część prologu chciałybyśmy zadedykować: Evvalind ;) Dziękujemy za wsparcie. :)
Harry był przerażony. Nagle, postać poruszyła się i zrobiła krok do przodu, wychodząc z cienia. Wstrzymał oddech. Dopiero po chwili uświadomił sobie kim jest owy, ubrany w czarne szaty człowiek. Z drugiego końca domu patrzył na niego Augustus Rookwood.
- No, no, pan Potter we własnej osobie. Cóż pana skłoniło do zamieszkania w takim jakże "uroczym" miejscu? - zapytał śmierciożerca, po czym uśmiechnął się kpiąco.
- Rr... Ro... Rookwood? - oczy chłpoca rozszerzyły się ze strachu i niedowierzania.
- Bardzo elokwentnie, jak widzę. - uśmiech się poszerzył. - Hej, już sobie idziesz? - dodał, widząc, że Harry robi krok do tyłu.
- Jj... Ja...
- Widzę, że nie porozmawiamy za dużo. Więc może od razu przejdziemy do teleportacji?
- Yyy... Co?
- Och, nie udawaj głupszego niż jesteś. A teraz grzecznie podejdziesz do mnie, chwycisz mnie za rękę i pozwolisz się bez użycia siły przenieść do
Czarnego Dworu.
- Co?!
- Nie mam czasu, Potter. Raz... Dwa... I trzy. Nie to nie. A chciałem po dobroci. Crucio! - krzyknął, a chłopak upadł na kolana, ale nie krzyczał. Po chwili mężczyzna przerwał zaklęcie i znów zwrócił się do piętnastolatka.
- Widzę, że masz dużą wytrzymałość na ból. Bardzo dobrze. A teraz nie próbuj mi dłużej udowadniać, że jesteś odważnym gryfonem, tylko podejdź tu z własnej woli, bo jeśli będę musiał teleportować cię na siłę, to przysporzę ci wiele niepotrzebnego bólu. No już, choć że tu.
Po chwili namysłu, Harry, ruszył niepewnie w jego stronę. Kiedy stał już przed nim, wyciągnął dłoń.
- Wiedziałem, że nie zdurniałeś jeszcze do reszty. - Powiedział, po czym pozwolił chłopcu chwycić się za rękę i przeniósł ich do jednej z sypialni Czarnego Dworu.
- Czekaj tu. Za kilka minut ktoś powinien przyjść do ciebie. I nie bój się tak. - dodał, widząc przerażoną twarz. - Lord nie zamierza cię zabijać, a o stopniu, w jakim zostaniesz poraniony, zdecydujesz ty sam. Więc sam widzisz, że nie ma się czym martwić.
- Czekaj, co? O czym ty...
- Nie mam teraz czasu, muszę iść zdać raport. Daj mi różdżkę.- przerwał mu, po czym zabrał przedmiot z jego ręki i wyszedł zostawiając go z bijatyką myśli.
"O co tu chodzi? Jak to nie chce mnie zabić? I jakim cudem sam mam zadecydować jak bardzo zostanę poraniony? Nic już nie rozumiem. Właściwie, to skąd on wiedział, gdzie jestem? Bo przecież nie znalazł się w tym domu przez przypadek, a zabrał mnie tu, bo akurat miał okazję. I jeszcze ten raport... tak, na pewno to zaplanował. Tylko kto ma tu przyjść? Mam nadzieję, że wszystko się zaraz wyjaśni."
W tym momencie drzwi zaskrzypiały, otworzyły się, a w nich stanął ktoś, kogo Harry zupełnie się nie spodziewał.
- Co ty tu robisz?!
- Harry. Jak miło cię widzieć całego i zdrowego. - powiedział przybysz i podszedł do oniemiałego chłopaka, chcąc go objąć, jednak ten odsunął się szybko i wrzasnął:
- Ty... Ty zdrajco! Jak mogłeś! A ja ci ufałem. Wszyscy ci ufali, a ty?! A ty nas po prostu zdradziłeś! Nawet nie waż się mnie dotykać! - krzyczał wściekły.
- Uspokój się i daj mi wytłumaczyć to, co widzisz.
- Wytłumaczyć? Wytłumaczyć?! A co tu jest do tłumaczenia?
- Oj dużo... Dużo. Na początek może trochę o tej tak zwanej "dobrej stronie", a przede wszystkim o Albusie. Tak naprawdę nie jest on tym, za kogo go masz.
- Że jak? O czym...
- Nie przerywaj mi. Dumbledore od zawsze pragnął władzy. Niestety było parę osób, które mu w tym przeszkadzały. Między innymi ty i Marvolo.
- Ja? - zapytał, jednak mężczyzna nie zwracając na niego uwagi, kontynuował.
- On też zabijał i to wcale nie mniej niż Voldemort. Jednak wmawiał wszystkim, że robi to w słusznej sprawie, więc ludzie uznawali go za niemalże bohatera. Potrafił zmanipulować każdym, kim tylko chciał. Jednak byli nieliczni, którzy tak, jak ja nie dali sobie zamydlić oczu. Dowiesz się w swoim czasie, o kim mówię. Co do Toma, wiesz, dlaczego mu przeszkadzał. Jednak ulegasz pewnemu złudzeniu. Otóż wydaje ci się, że ten człowiek może zastąpić ci kogoś z rodziny. Jednak to nie jest do końca tak. Albus od kilku miesięcy planuje pewną akcję. Zamierzał zabrać cię na nią i tym samym doprowadzić do twojej śmierci. Po co? A jak myślisz, co się stanie po śmierci jedynej nadziei czarodziejskiego świata? Cały ten świat będzie bardzo łatwy do pokierowania. Jeszcze jedna rzecz będzie mu na rękę po twojej śmierci.
- Jaka?
- Hymm... Nie wiem jak ci to wytłumaczyć. Na początek może tak. Horkruks, Harry, to ukryta w czymś, część duszy. Dzięki niemu nie możesz umrzeć, bo ukryta w nim cząstka duszy żyje nadal. No i w tym sęk. Harry, tej nocy, gdy miałeś zginąć, stałeś się horkruksem. Kiedy byś zginął, razem z tobą zginął by fragment duszy Voldemorta.
- Coo...? - gryfon nie zdążył dokończyć, gdyż drzwi znowu zaskrzypiały.
- Pan was wzywa. - powiedział Antonin Dołohow.
- Boję się, Remusie.
Ciąg dalszy nastąpi...
Mamy nadzieję, że druga część prologu się wam podobała i bardzo prosimy o zostawienie komentarza. Może być to nawet uśmiechnięta (albo smutna jeśli się wam nie podobało) buźka, ale prosimy, komentujcie. Chciałybyśmy wiedzieć, czy ktoś to jeszcze czyta. ;) A na razie się z wami żegnamy. Rozdział 1. Pojawi się za kolejne dwa tygodnie. ^^ Pa pa :)
Po wielu latach czytania fan fiction myślałam, że nic mnie nie zdziwi, a tu takie wy o.o
OdpowiedzUsuńNiby jeszcze prolog, ale już jakaś akcja jest to lubię :D
Podoba mi się to, nawet bardzo, będę wyczekiwać z niecierpliwością.
Cieszymy się bardzo :) Dziękujemy za komentarz ;)
UsuńCzytałam wiele fafick'ów i uwielbiam motyw z Drarry'm i złym Dumbledorem :D Czekam z niecierpliwością na kolejny rodział. Mam nadzieję, że będzie szybko ;)
UsuńBardzo cieszymy się, że Ci się podoba. I dziękujemy, że komentujesz, bo każdy komentarz to dodatkowa motywacja do pisania oraz pokarm dla weny. :) Nowy rozział już dziś o 18.00. Zapraszam.
Usuń~Vel
Nadal nie zmieniłam zdania :) jest, jest poprostu świetnie *.*
OdpowiedzUsuńCoś tak myślałam, że to Remus...
OdpowiedzUsuńSuper !!!
OdpowiedzUsuńTwórz dalej i częściej ...
Bardzo się cieszę z nowego czytelnika! Oczywiście będę (i myślę, że Minia również) pisać dalej. Zapraszam do kolejnego rozdziału już dziś ok. 21.00 ;)
UsuńPozdrawiam,
~Vel