No dobra. Jesteśmy w końcu z nowym rozdziałem. :) Jeśli chodzi o Vel, to że szpitala wróciła jeszcze przed świętami, ale wiadomo, że aby coś napisać, trzeba się spotkać, a święta raczej nie są na to dobrym czasem. ;) Ale już jesteśmy i razem z nami jest rozdział 3! :) Enjoy. ^^
Tym razem dedykacja trafia do Oli Księżarek. Dziękujemy za wsparcie. :)
- Czy coś się stało? - zapytał Reimon, kiedy usłyszał krzyk chłopaka.
- N... Nie. To znaczy... Ty... Jesteś wampirem? - wydukał speszony.
- Ach, a więc o to chodzi. - mężczyzna pokiwał głową ze zrozumieniem. - Nie musisz się martwić. Atakuję tylko, kiedy dostanę wyraźny rozkaz lub poluję. W tym momencie jestem zupełnie niegroźny. - powiedział rozbawiony.
- Ja nie... Ymm... - zaczął Harry, jednak Voldemort mu przerwał. - Jak już mówiłem, to będzie twój nauczyciel i masz się go bezwzględnie słuchać. Czegokolwiek by ci nie kazał zrobić. W innym przypadku... Cóż... Powiem tylko, że zezwoliłem Reimon'owi na ukaranie cię według własnego uznania. - zwrócił się do Pottera, po czym nieznacznie uniósł kącik ust w chytrym uśmieszku. - Resztę uzgodnijcie sami. Zostawiam was tu. - dodał, a później opuścił pomieszczenie.
- A więc musimy sobie coś ustalić. - rzekł wampir. - Nie zamierzam tolerować braku posłuszeństwa lub szacunku. Każda twoja porażka, będzie równa mojej, więc nie mogę do takiej dopuścić. Mam nadzieję że zrozumiałeś, o czym mówię? - spojrzał na gryfona groźnym wzrokiem.
- T... Tak. - wydukał chłopak. Wyglądał na nieźle przestraszonego- Ach! Zapomniałbym! Treningi zaczynamy od jutra, jednak zanim to nastąpi, chciałbym sprawdzić, na jakim poziomie mam szykować ćwiczenia, więc... Proszę za mną. - powiedział i ruszył w stronę drzwi. - Przy okazji pokażę ci gdzie się znajduje sala treningowa. - dodał po chwili, a następnie wyszedł z pomieszczenia, a Harry z przerażoną miną podążył za nim. Szli bardzo krótko, gdyż już po kilku chwilach Teels stanął. Otworzył duże, hebanowe drzwi i wszedł razem z chłopcem do środka. Znajdowali się teraz w ogromnej, oświetlonej blaskiem mnóstwa świec sali. Pod ścianą po prawej stronie leżały materace, obok nich ułożone były metalowe i drewniane manekiny. Do lewej ściany przymocowane były drabinki, oraz najróżniejsze drążki i rurki.
- No to co? Zaczynamy! - oznajmił Reimon, po czym wycelował w Potter'a różdżką. Chłopak szybko wyciągnął swoją i zrobił unik, ponieważ wampir rzucił w niego pierwsze zaklęcie.
- Masz niezły refleks. - pochwalił go. - Dziękuję. - odpowiedział Harry, po czym zaczął miotać w Teels'a pierwszymi zaklęciami, które przyszły mu do głowy.
- Confringo! Expelliarmus! Reducto! Furnunculus! Conjunctivitis! Impedimento! Expulso! Rictusempra! Everte Stati*! - krzyczał, ale wampir z łatwością wszystkie odbijał. Od czasu do czasu posyłał kilka niewerbalnych zaklęć, przed którymi chłopak robił całkiem sprawne uniki. Walka ta trwała przez kilka minut. W tym czasie Harry oberwał kilkoma nieznanymi mu klątwami (w większości wywołujacymi ból lub zadającymi lekkie obrażenia ciała). Sam nie trafił wampira ani razu. Bardzo się za to zmachał, jednak Teels nie wyglądał na ani trochę zmęczonego. Patrzył jedynie na Harry'ego dziwnym wzrokiem. Po chwili odezwał się.
- Jesteś na prawdę niezły. Nie znam wielu osób, które w twoim wieku potrafiłyby tyle, co ty. Brakuje ci jednak odpowiedniej kondycji. - Tu uśmiechnął się delikatnie i podszedł bliżej do chłopca. Pochylił się delikatnie i tuż nad twarzą Harry'ego wyszeptał:- Jutro o 11.00. Tutaj. Nie spóźnij się. - po czym pochylił się jeszcze mocniej i końcówką języka przejechał po szyi chłopaka. Przez ciało Potter'a przebiegł dreszcz. Chciał coś odpowiedzieć, jednak słowa ugrzęzły mu w gardle i za nic nie chciały się z niego wydostać, czego skutkiem były nienaturalnie otwarte usta chłopaka. Kiedy w końcu jego stan zmienił się na tyle, że znów umiał mówić, mężczyzny już nie było.
- N... Nie. To znaczy... Ty... Jesteś wampirem? - wydukał speszony.
- Ach, a więc o to chodzi. - mężczyzna pokiwał głową ze zrozumieniem. - Nie musisz się martwić. Atakuję tylko, kiedy dostanę wyraźny rozkaz lub poluję. W tym momencie jestem zupełnie niegroźny. - powiedział rozbawiony.
- Ja nie... Ymm... - zaczął Harry, jednak Voldemort mu przerwał. - Jak już mówiłem, to będzie twój nauczyciel i masz się go bezwzględnie słuchać. Czegokolwiek by ci nie kazał zrobić. W innym przypadku... Cóż... Powiem tylko, że zezwoliłem Reimon'owi na ukaranie cię według własnego uznania. - zwrócił się do Pottera, po czym nieznacznie uniósł kącik ust w chytrym uśmieszku. - Resztę uzgodnijcie sami. Zostawiam was tu. - dodał, a później opuścił pomieszczenie.
- A więc musimy sobie coś ustalić. - rzekł wampir. - Nie zamierzam tolerować braku posłuszeństwa lub szacunku. Każda twoja porażka, będzie równa mojej, więc nie mogę do takiej dopuścić. Mam nadzieję że zrozumiałeś, o czym mówię? - spojrzał na gryfona groźnym wzrokiem.
- T... Tak. - wydukał chłopak. Wyglądał na nieźle przestraszonego- Ach! Zapomniałbym! Treningi zaczynamy od jutra, jednak zanim to nastąpi, chciałbym sprawdzić, na jakim poziomie mam szykować ćwiczenia, więc... Proszę za mną. - powiedział i ruszył w stronę drzwi. - Przy okazji pokażę ci gdzie się znajduje sala treningowa. - dodał po chwili, a następnie wyszedł z pomieszczenia, a Harry z przerażoną miną podążył za nim. Szli bardzo krótko, gdyż już po kilku chwilach Teels stanął. Otworzył duże, hebanowe drzwi i wszedł razem z chłopcem do środka. Znajdowali się teraz w ogromnej, oświetlonej blaskiem mnóstwa świec sali. Pod ścianą po prawej stronie leżały materace, obok nich ułożone były metalowe i drewniane manekiny. Do lewej ściany przymocowane były drabinki, oraz najróżniejsze drążki i rurki.
- No to co? Zaczynamy! - oznajmił Reimon, po czym wycelował w Potter'a różdżką. Chłopak szybko wyciągnął swoją i zrobił unik, ponieważ wampir rzucił w niego pierwsze zaklęcie.
- Masz niezły refleks. - pochwalił go. - Dziękuję. - odpowiedział Harry, po czym zaczął miotać w Teels'a pierwszymi zaklęciami, które przyszły mu do głowy.
- Confringo! Expelliarmus! Reducto! Furnunculus! Conjunctivitis! Impedimento! Expulso! Rictusempra! Everte Stati*! - krzyczał, ale wampir z łatwością wszystkie odbijał. Od czasu do czasu posyłał kilka niewerbalnych zaklęć, przed którymi chłopak robił całkiem sprawne uniki. Walka ta trwała przez kilka minut. W tym czasie Harry oberwał kilkoma nieznanymi mu klątwami (w większości wywołujacymi ból lub zadającymi lekkie obrażenia ciała). Sam nie trafił wampira ani razu. Bardzo się za to zmachał, jednak Teels nie wyglądał na ani trochę zmęczonego. Patrzył jedynie na Harry'ego dziwnym wzrokiem. Po chwili odezwał się.
- Jesteś na prawdę niezły. Nie znam wielu osób, które w twoim wieku potrafiłyby tyle, co ty. Brakuje ci jednak odpowiedniej kondycji. - Tu uśmiechnął się delikatnie i podszedł bliżej do chłopca. Pochylił się delikatnie i tuż nad twarzą Harry'ego wyszeptał:- Jutro o 11.00. Tutaj. Nie spóźnij się. - po czym pochylił się jeszcze mocniej i końcówką języka przejechał po szyi chłopaka. Przez ciało Potter'a przebiegł dreszcz. Chciał coś odpowiedzieć, jednak słowa ugrzęzły mu w gardle i za nic nie chciały się z niego wydostać, czego skutkiem były nienaturalnie otwarte usta chłopaka. Kiedy w końcu jego stan zmienił się na tyle, że znów umiał mówić, mężczyzny już nie było.
"O Merlinie i Morgano! Co tu się wyprawia?! Wampir! Walki ma mnie uczyć WAMPIR! Przecież on mnie rozszarpie, zabije w kilka sekund! Oczywiście, o ile będzie chciał. No, wystarczy przecież, że ktoś go na śniadaniu zdenerwuje i już po mnie. Po mnie! To nie może być prawda! Tego jest za dużo. W trzy dni mój cały świat stanął na głowie! To, co uznawałem za dobre, stało się złym. Osoba, którą uważałem za wzór, okazała się być podstępnym oszustem. I w dodatku mój największy szkolny wróg, ma mieszkać ze mną przez cały rok szkolny w jednym pokoju. I ma mnie uczyć! Czuję się tak, jakby nagle wszystkie przedmioty w uporządkowanym domu zamieniły się miejscami i próbowały mi pokazać, że tak jest lepiej. A ja już na prawdę przestaję rozumieć, o co tu chodzi. Przecież to nie jest możliwe, żeby wszystko z dnia na dzień, zmieniło się na swoje przeciwieństwo! Ech... A jednak."
Bijąc się z myślami, wrócił do pokoju. Jednak kiedy tylko otworzył drzwi, skamieniał. Przy komodzie stał Draco, jedynie w małym, srebrnym ręczniku owiniętym wokół bioder. Szukał w niej czegoś i chyba nie zauważył, że ktoś stoi w progu. W końcu wyjął czarne bokserki i już chciał zsunąć z siebie mokrą tkaninę, kiedy Harry głośno kaszlnął i wszedł do środka, zamykając drzwi, po czym skierował się w stronę łóżka, po którego drugiej stronie stał ślizgon. Ten jednak nie zamierzał przerywać tego, co robił. Jak gdyby nigdy nic odrzucił na podłogę ręcznik i zaczął zakładać bieliznę.
- Nie mógł byś następnym razem ubierać się w łazience? - spytał chłopiec-który-był-wyraźnie- zażenowany.
- Coś ci przeszkadza, Potter? To mój pokój i mam prawo robić w nim to, co chcę. - odparł swoim zwykłym, pewnym głosem. - Nic ci do tego.
Twarz gryfona przybrała kolor dojrzałego pomidora. Przez jego głowę przebiegła nagła myśl, że wcale mu to nie przeszkadza. Co więcej, chłopak mógłby następnym razem wyjść z łazienki bez ręcznika i to też by mu nie przeszkadzało, jednak szybko ją odepchnął.
- Ciekawe masz myśli. Nie podejrzewał bym nawet, że bohater czarodziejskiego świata może być homoseksualny. - uśmiechnął się wredne.
- Nie jestem...
- To słodkie, Potter. Sam sobie zaprzeczasz. Przecież tobie już stoi.
Harry natomiast spojrzał w dół i to, co zobaczył, wcale go nie ucieszyło. Jego penis wydawał się być bardzo zainteresowany całą tą sytuacją. W tym momencie kolor jego policzków był bardziej intensywny, niż włosów wszystkich weasley'ow razem wziętych. Miał już tylko nadzieję, że Malfoy w miarę szybko odejdzie.
- Hmmm... Właściwie to całkiem ciekawe. Jak to z tobą jest, co Potter? Jesteś stroną aktywną? A może pasywną? Lubisz czuć, jak ktoś w tobie dochodzi? Czuć spermę, wypływającą z ciebie?
- Co cię to tak interesuje? Czemu, na Merlina, nie możesz dać mi spokoju?!
- Jesteś prawiczkiem?
- Co?
- Pytam, czy jesteś prawiczkiem, Potter.
- Ja... Nie twój zasrany interes, Malfoy!
- Ha! Harry Potter jest prawiczkiem! I do tego gejem! Gazety oszaleją, jak się dowiedzą. Już widzę te nagłówki! Chłopiec, który prze...
- Nie! Malfoy, proszę! Proszę, nie mów nic. - przerwał mu Harry.
- Dlaczego miałbym nie powiedzieć? Co mnie powstrzyma? - uśmiech ślizgona coraz bardziej się poszerzał.
- Błagam, Malfoy. Ja nawet nie wiem, czy jestem homo. Zawsze podobały mi się dziewczyny. To, co się stało dzisiaj... Nie potrafię tego wytłumaczyć, ale proszę, nie mów im nic.
- Błagasz? Złoty Chłopiec mnie o coś błaga! A co ja będę z tego miał? Co jesteś w stanie dla mnie zrobić, żebym milczał
- Ja... Mam złoto. Mogę zapłacić ci ile tylko chcesz.
- Hahaha, myślisz, że potrzebuję więcej pieniędzy? Jestem bogaty, jeśli jeszcze nie zauważyłeś.
- To może... Będę sprzątać.
- Od sprzątania, to są skrzaty domowe, Potter.
- Ja... Nie wiem, Malfoy. Powiedz mi po prostu, co chcesz, to to zrobię.
- Powiedzieć ci? Cóż... Dobrze. Chcę...
- Nie mógł byś następnym razem ubierać się w łazience? - spytał chłopiec-który-był-wyraźnie-
- Coś ci przeszkadza, Potter? To mój pokój i mam prawo robić w nim to, co chcę. - odparł swoim zwykłym, pewnym głosem. - Nic ci do tego.
Twarz gryfona przybrała kolor dojrzałego pomidora. Przez jego głowę przebiegła nagła myśl, że wcale mu to nie przeszkadza. Co więcej, chłopak mógłby następnym razem wyjść z łazienki bez ręcznika i to też by mu nie przeszkadzało, jednak szybko ją odepchnął.
- Ciekawe masz myśli. Nie podejrzewał bym nawet, że bohater czarodziejskiego świata może być homoseksualny. - uśmiechnął się wredne.
- Nie jestem...
- To słodkie, Potter. Sam sobie zaprzeczasz. Przecież tobie już stoi.
Harry natomiast spojrzał w dół i to, co zobaczył, wcale go nie ucieszyło. Jego penis wydawał się być bardzo zainteresowany całą tą sytuacją. W tym momencie kolor jego policzków był bardziej intensywny, niż włosów wszystkich weasley'ow razem wziętych. Miał już tylko nadzieję, że Malfoy w miarę szybko odejdzie.
- Hmmm... Właściwie to całkiem ciekawe. Jak to z tobą jest, co Potter? Jesteś stroną aktywną? A może pasywną? Lubisz czuć, jak ktoś w tobie dochodzi? Czuć spermę, wypływającą z ciebie?
- Co cię to tak interesuje? Czemu, na Merlina, nie możesz dać mi spokoju?!
- Jesteś prawiczkiem?
- Co?
- Pytam, czy jesteś prawiczkiem, Potter.
- Ja... Nie twój zasrany interes, Malfoy!
- Ha! Harry Potter jest prawiczkiem! I do tego gejem! Gazety oszaleją, jak się dowiedzą. Już widzę te nagłówki! Chłopiec, który prze...
- Nie! Malfoy, proszę! Proszę, nie mów nic. - przerwał mu Harry.
- Dlaczego miałbym nie powiedzieć? Co mnie powstrzyma? - uśmiech ślizgona coraz bardziej się poszerzał.
- Błagam, Malfoy. Ja nawet nie wiem, czy jestem homo. Zawsze podobały mi się dziewczyny. To, co się stało dzisiaj... Nie potrafię tego wytłumaczyć, ale proszę, nie mów im nic.
- Błagasz? Złoty Chłopiec mnie o coś błaga! A co ja będę z tego miał? Co jesteś w stanie dla mnie zrobić, żebym milczał
- Ja... Mam złoto. Mogę zapłacić ci ile tylko chcesz.
- Hahaha, myślisz, że potrzebuję więcej pieniędzy? Jestem bogaty, jeśli jeszcze nie zauważyłeś.
- To może... Będę sprzątać.
- Od sprzątania, to są skrzaty domowe, Potter.
- Ja... Nie wiem, Malfoy. Powiedz mi po prostu, co chcesz, to to zrobię.
- Powiedzieć ci? Cóż... Dobrze. Chcę...
CDN...
*Everte Stati - zaklęcie, które nie zostało użyte w książce, tylko w filmie. Powoduje ono wyrzucenie w powietrze tego, w kogo jest wycelowane.
No to dobrnęliśmy szczęśliwie do końca. Teraz chciałybyśmy jeszcze z okazji świąt życzyć wam spełnienia marzeń i ogólnie wszystkiego, co najlepsze. Nie będziemy was zanudzać długimi życzeniami, które na pewno już otrzymaliście. Za to tak, jak pewien kolega życzył nam, tak i my wam życzymy mnóstwo kasy i sexu. ;) Oczywiście to drugie skierowane jest do pełnoletnich czytelników. ;) A teraz standardowa prośba o komentarz i już nie zanudzamy was dłużej. :)
Acha, jeszcze jedna sprawa. Niestety (dla was) następny rozdział pojawi się nie po dwuch, a po trzech tygodniach. Dlaczego? Ponieważ obie będziey miały teraz dużo pracy i nie będziemy miały tyle czasu na pisanie. :( Jednak 5 rozdział pojawi się już w normalnym terminie. :) No. Teraz już na prawdę koniec. ;) Pa pa.
Merry Christmas and Happy New Year!!! <3 ^^ :*