Hej, hej! No więc witam waz w 6 rozdziale! Ach... Jak to szybko leci... Oczywiście moje spóźnienie w dodaniu wpisu, które przeszło już chyba do historii... No, a teraz malutka informacja. Ja i Minia się już pogodziłyśmy, ale ten rozdział jest napisany jeszcze przeze mnie - Vel. Myślę, że następny będziemy tworzyć już razem, jak wcześniej. A co do nominacji, to jeszcze trochę poczekacie na odpowiedź, ponieważ nie mamy aż tylu blogów na oku i nie wiemy kogo możemy nominować. ;) A wracając do dzisiejszego rozdziału... Wiem, wiem, że jest bardzo krótki. Mam jednak nadzieję, że nie będziecie aż tak narzekać na długość, bo na prawdę chcę zostawić to, kim jest owa dziwna postać na następny rozdzialik. Dlaczego? A żeby zmotywować was do czytania następnego wpisu of course. A więc zapraszam!
Dedykację dostają tym razem wszyscy czytelnicy płci męskiej. Tak. I mam do nich taką ogromną prośbę: Proszę, zostawcie komentarz pod tym postem! Chciałabym wiedzieć ilu chłopaków czyta ten oto dziwny twór. ;)
To, co zobaczył, kompletnie zwaliło go z nóg. Czegoś takiego, nie życzyłby najgorszemu wrogowi. Widok był po prostu przerażający. Malfoy leżał na łóżku. I nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że był cały zakrwawiony, a jego ciało drżało, jakby ktoś używał na nim jakiejś okropnej klątwy torturującej. Harry wciągnął głośno powietrze.
"Nie, nie, nie, nie, NIE! Jest źle! BARDZO ŹLE! Co robić?! Co robić?! Nie znam nawet jednego porządnego zaklęcia leczącego! Co robić... Snape! On na pewno będzie wiedział. Acha... No tak. Tylko ja nie mam pojęcia, gdzie go szukać... Kto jeszcze... Kto zna się na... Voldemort! Ale on mu nie pomoże. Kto? Kto?!"
"Ty."
"Jak ja? Jak JA?! Przecież ja nawet nie wiem, co mu jest."
"Jest nieprzytomny i zakrwawiony. Obmyj go delikatnie letnią wodą. Trzęsie się, przez koszmar. To jeden z magicznych snów. Wszystko, co się w nim dzieje, ma odzwierciedlenie tu. Najprawdopodobniej ktoś steruje tym koszmarem."
"Skąd to wszystko wiesz?"
"Nie ważne. Po prostu to zrób."
Chłopak natychmiast ruszył do łazienki. Złapał za pierwszy z brzegu ręcznik i transmutował mydło w dość dużą miskę, po czym nalał do niej czystej, letniej wody i wrócił do pokoju. Uklęknął na łóżku przy Draco, kładąc miskę na brzegu i zamoczył w niej końcówkę ręcznika. Delikatnie przyłożył tkaninę do zakrwawionej skóry blondyna, i zaczął ją obmywać. Bardzo starał się, by nie zrobić mu krzywdy. Co trochę chodził zmieniać wodę i po około godzinie udało mu się doprowadzić współlokatora do w miarę dobrego stanu. W międzyczasie na ciele ślizgona pojawiły się nowe rany, ale w końcu Harry dał radę.
"Na reszcie."
Westchnął w myślach.
"Musisz mu jeszcze pomóc w pokonaniu snu, a dokładniej, to w wypchnięciu z jego umysłu osoby, która nim steruje."
"A... Ale... Ale jak?"
"Musisz go jakoś uspokoić. Ta osoba jest tym silniejsza, im ofiara słabsza. Kiedy Draco się uspokoi, sam da radę wypchnąć tą osobę ze swojego umysłu. Jest bardzo dobrym oklumentą. Da sobie radę. Tylko go uspokój."
"Jak?"
Zapytał, ale głos mu już nie odpowiedział. Pod wpływem impulsu ułożył się obok Malfoy'a i objął go przysówając się jak najbliżej. Następnie musnął lekko ustami ucho śpiącego i zaczął szeptać:
- Ćiiii, spokojnie. Dasz radę. Wszystko będzie dobrze, Draco. Ćiiiiii. Na prawdę będzie dobrze. Musisz się tylko uspokoić. - a szepcząc to, gładził chłopaka po włosach. Robił tak doputy, dopuki ślizgon się nie uspokoił, ponieważ wtedy odwrócił się przodem do niego i przysunął jeszcze bliżej tak, że teraz stykali się całym ciałem, a potem wtulił w pierś Potter'a, który najwyraźniej uznał, że lepiej go nie budzić wstając, ponieważ ułożył się tylko wygodniej i zapadł w sen.
- Ćiiii, spokojnie. Dasz radę. Wszystko będzie dobrze, Draco. Ćiiiiii. Na prawdę będzie dobrze. Musisz się tylko uspokoić. - a szepcząc to, gładził chłopaka po włosach. Robił tak doputy, dopuki ślizgon się nie uspokoił, ponieważ wtedy odwrócił się przodem do niego i przysunął jeszcze bliżej tak, że teraz stykali się całym ciałem, a potem wtulił w pierś Potter'a, który najwyraźniej uznał, że lepiej go nie budzić wstając, ponieważ ułożył się tylko wygodniej i zapadł w sen.
***
Harry znajdował się w białym pomieszczeniu. Był kompletnie sam i powoli przerażenie obejmowało jego ciało. Nagle, tuż przed nim pojawiła się jakaś ciemna, zakapturzona postać. Chłopak nie miał pojęcia, co się działo, ale wiedział, że nie jest to nic dobrego.
- Harry - powitała go. - Jestem na prawdę zaszczycony, że wpuściłeś mnie do swojego umysłu. Do tej pory nie miałem się gdzie zadomowić, ale teraz ty zaproponowałeś mi to miejsce, a ono bardzo mi się spodobało. Chciałem ci podziękować.
- K... Kim jesteś?
- Ja? Cóż... Można powiedzieć, że od dzisiaj, a właściwie wczoraj, jestem twoim doradcą. Kimś w rodzaju pomocnika.
- Co?!
- Spokojnie. Sam mnie tu zaprosiłeś.
- A... Ale jak? Kiedy?
- Tuż po pocałunku. Otworzyłeś przede mną swój umysł, a ja chętnie skorzystałem.
- Jak mogłem to zrobić, nie wiedząc o tym?
- Twoja podświadomość działa sama, bez twojej kontroli. Najwidoczniej uznała, że potrzebujesz pomocy.
- Co? - zapytał ogłupiały. - Jak to pomocy? W czym?
- Przeżyłeś wiele bardzo trudnych momentów. Z niektórymi wiadomościami nie potrafiłeś sobie poradzić. Na przykład z pocałunkiem. Dowiedziałeś się, że jesteś gejem, i że podoba ci się Draco. To było dla ciebie już zbyt wiele w tak krótkim czasie od innych szokujących rzeczy, które również zmieniły twoje życie, a twoja podświadomość zaczęła szukać kogoś, kto pomoże ci to wszystko zrozumieć, poukładać. Dlatego wybrała mnie. Wiedziała, że nigdy nie zrobię niczego, co cię skrzywdzi.
- Ty... Czy to ty jesteś tym głosem, z którym rozmawiałem?
- Tak.
- O Merlinie!
- To aż takie straszne? Uwierz mi, że nie jestem taki straszny, jak się wydaje.
- (...)
- Wielokrotnie pytałeś mnie, kim jestem. A więc myślę, że możesz się już tego dowiedzieć. Najbardziej zależało mi na tym, abyś uratował Draco, a wiem, że beze mnie nic byś nie zdziałał. Pewnie zdziwi cię mój stosunek do tego chłopaka, kiedy już się dowiesz, kim jestem, ale mam nadzieję, że nie będziesz chciał się mnie pozbyć.
Postać zbliżyła się niebezpiecznie blisko Potter'a i przyjrzała się jego twarzy. Nastolatek był bardzo wystraszony, ale i dosyć widocznie zaintrygowany. Tajemniczy osobnik zaśmiał się na ten widok. Ten młody człowiek zawsze był bardzo ciekawy. Zrobił krok do tyłu i po chwili uniósł ręce, by zdjąć kaptur. Powoli odsłaniał ciemne, tak dobrze znane Harry'emu włosy i rozbawioną twarz człowieka, który na pewno nie był przerażający. Człowieka, który zmienił całe jego życie po tym, jak w nim zagościł. Człowieka, który nie był już człowiekiem.
- Witaj, Harry. - powiedział, a chłopiec z ogromnym uśmiechem podszedł bliżej i uścisnął go.
- Witaj, ...
CDN...
- Harry - powitała go. - Jestem na prawdę zaszczycony, że wpuściłeś mnie do swojego umysłu. Do tej pory nie miałem się gdzie zadomowić, ale teraz ty zaproponowałeś mi to miejsce, a ono bardzo mi się spodobało. Chciałem ci podziękować.
- K... Kim jesteś?
- Ja? Cóż... Można powiedzieć, że od dzisiaj, a właściwie wczoraj, jestem twoim doradcą. Kimś w rodzaju pomocnika.
- Co?!
- Spokojnie. Sam mnie tu zaprosiłeś.
- A... Ale jak? Kiedy?
- Tuż po pocałunku. Otworzyłeś przede mną swój umysł, a ja chętnie skorzystałem.
- Jak mogłem to zrobić, nie wiedząc o tym?
- Twoja podświadomość działa sama, bez twojej kontroli. Najwidoczniej uznała, że potrzebujesz pomocy.
- Co? - zapytał ogłupiały. - Jak to pomocy? W czym?
- Przeżyłeś wiele bardzo trudnych momentów. Z niektórymi wiadomościami nie potrafiłeś sobie poradzić. Na przykład z pocałunkiem. Dowiedziałeś się, że jesteś gejem, i że podoba ci się Draco. To było dla ciebie już zbyt wiele w tak krótkim czasie od innych szokujących rzeczy, które również zmieniły twoje życie, a twoja podświadomość zaczęła szukać kogoś, kto pomoże ci to wszystko zrozumieć, poukładać. Dlatego wybrała mnie. Wiedziała, że nigdy nie zrobię niczego, co cię skrzywdzi.
- Ty... Czy to ty jesteś tym głosem, z którym rozmawiałem?
- Tak.
- O Merlinie!
- To aż takie straszne? Uwierz mi, że nie jestem taki straszny, jak się wydaje.
- (...)
- Wielokrotnie pytałeś mnie, kim jestem. A więc myślę, że możesz się już tego dowiedzieć. Najbardziej zależało mi na tym, abyś uratował Draco, a wiem, że beze mnie nic byś nie zdziałał. Pewnie zdziwi cię mój stosunek do tego chłopaka, kiedy już się dowiesz, kim jestem, ale mam nadzieję, że nie będziesz chciał się mnie pozbyć.
Postać zbliżyła się niebezpiecznie blisko Potter'a i przyjrzała się jego twarzy. Nastolatek był bardzo wystraszony, ale i dosyć widocznie zaintrygowany. Tajemniczy osobnik zaśmiał się na ten widok. Ten młody człowiek zawsze był bardzo ciekawy. Zrobił krok do tyłu i po chwili uniósł ręce, by zdjąć kaptur. Powoli odsłaniał ciemne, tak dobrze znane Harry'emu włosy i rozbawioną twarz człowieka, który na pewno nie był przerażający. Człowieka, który zmienił całe jego życie po tym, jak w nim zagościł. Człowieka, który nie był już człowiekiem.
- Witaj, Harry. - powiedział, a chłopiec z ogromnym uśmiechem podszedł bliżej i uścisnął go.
- Witaj, ...
CDN...
Ja wiem, że zabijecie mnie za to, że nie dowiecie się jeszcze kim jest postać, ale musiałam no. Standardowa prośba o komentarz (oj, zlitujcie się, ja nie wiem nawet ile osób to czyta!) i pozdrowienia dla wszystkich czytelników. Pa Pa! :*
~Vel
~Vel