Bum!
Tak, dobrze widzicie!
Jest nowy rozdział!
Tak, dobrze widzicie!
Jest nowy rozdział!
No, niestety trzeba było na niego na prawdę długo czekać, ale sądzę, że się opłacało. Teraz jednak jestem pewna, że część z was (i to całkiem duża) przestała tu zaglądać. Mam jednak nadzieję, że wkrótce się to poprawi i starzy czytelnicy wrócą do mnie.
Tym razem dedykacja trafia do...
Azuli Galuby
Kiedy przeczytałam twój komentarz pod ostatnim postem wiedziałam, że następna dedykacja będzie twoja. :*
Azuli Galuby
Kiedy przeczytałam twój komentarz pod ostatnim postem wiedziałam, że następna dedykacja będzie twoja. :*
Rozdział 7
- Witaj, Harry.
- Witaj, Syriuszu. - powiedział chłopiec i ponownie uścisnął chrzestnego.
- Dlaczego... Dlaczego ty... - Potter przerwał, ponieważ bał się zapytać o motywy ojca chrzestnego. A właściwie to nie bał się zadać pytania, tylko odpowiedzi, której mężczyzna by mu udzielił.
- Chcesz wiedzieć, dlaczego "zadomowiłem" się w twojej głowie, prawda?
- Tak.
- Sam mnie wpuściłeś. Ale to dłu...
-Ale nie tylko to.
- Hmm?
- To też oczywiście, ale... Ciekawi mnie również czemu mówiłeś... Ty... Chciałeś, żebym pomógł Malfoy'owi i... I nie był zły na niego i na... Reimona. Nie rozumiem tego. Przecież zawsze gardziłeś wszystkimi, którzy uznają czystość krwi za coś... No... Coś bardzo, bardzo ważnego. A Malfoy'ami zwłaszcza! Nie mogę pojąć, dlaczego tak bardzo zmieniłeś swoje poglądy.
- Tego akurat nie mogę ci teraz zdradzić. Dowiesz się, ale... W swoim czasie. Jeszcze jest na to zbyt wcześnie. W tym momencie najważniejsze, żebyś mi zaufał, Harry.
- Ufam. - powiedział i chciał dodać jeszcze, że go kocha, ale nie miał na to szansy, ponieważ świat w okół niego zapadł się w ciemność.
"Musisz mi zaufać... Zaufać... Zaufać..."
Słowa Syriusza odbijały się echem w głowie Harry'ego. Dlaczego jego życie musiało być tak cholernie pokręcone? Chłopak siedział właśnie w pokoju, czekając na Remusa, który miał przeprowadzić z nim lekcję oklumencji. Bał się jej. Nie chciał, żeby Lunatyk zobaczył wspomnienia z ostatnich kilku dni. Przez pewne okoliczności, przez cały okres czasu, jaki tu spędził, miał tylko jedną lekcję tej sztuki. Chociaż... On przecież znał Syriego najlepiej za wszystkich dostępnych mu osób. Może wiedział, o co mogło mu chodzić. Ale wolał jednak nie ryzykować i za wszelką cenę nie dopuścić wilkołaka do tych części jego umysłu. Potok jego myśli przerwało pukanie do drzwi. Po krótkim "Proszę", Harry zobaczył w drzwiach swojego (w tym momencie już) nauczyciela. Uśmiechnął się do niego ciepło.
- Cześć, Remusie. - przywitał się miłym głosem.
- Cześć, jak się masz, Harry? - zapytał wesoło Lupin.
- Całkiem dobrze. Szybko przyzwyczaiłem się do zmiany stron, chociaż przez pierwsze trzy dni sprawiało mi to prawdziwy dyskomfort, to potem było już coraz lepiej. - odparł szczerze młody, po czym nie czekając na odpowiedź, wyciągnął różdżkę i dodał - Zaczynamy?
- Tak.
Remus również wyciągnął swoją i kazał Harry'emu się przygotować.
- Raz... Dwa... Legilimens!
- Cześć, Remusie. - przywitał się miłym głosem.
- Cześć, jak się masz, Harry? - zapytał wesoło Lupin.
- Całkiem dobrze. Szybko przyzwyczaiłem się do zmiany stron, chociaż przez pierwsze trzy dni sprawiało mi to prawdziwy dyskomfort, to potem było już coraz lepiej. - odparł szczerze młody, po czym nie czekając na odpowiedź, wyciągnął różdżkę i dodał - Zaczynamy?
- Tak.
Remus również wyciągnął swoją i kazał Harry'emu się przygotować.
- Raz... Dwa... Legilimens!
I ciąg wspomnień pojawił się w umyśle Pottera.
Jak mając pięć lat budzi się w komórce pod schodami po koszmarze.
Jak siedzi na placu szkolnym, a chłopcy z jego klasy rzucają w niego kulkami z papieru.
Jak stara się uciec przed akromantulami razem z Ronem.
Remus zwolnił zaklęcie i wyszedł ze wspomnień.
- Nie starasz się. Nawet nie próbujesz mnie powstrzymać. Jeszcze raz, uwaga... Legilimens!
- Nie starasz się. Nawet nie próbujesz mnie powstrzymać. Jeszcze raz, uwaga... Legilimens!
Jak ucieka z domu Dursleyów.
Jak siedzi na lekcji zaklęć.
Jak Voldemort tłumaczy mu prawdę o nich obu.
Jak całuje się z Cho, a potem...
Jak siedzi na lekcji zaklęć.
Jak Voldemort tłumaczy mu prawdę o nich obu.
Jak całuje się z Cho, a potem...
Harry'emu udało się wyrwać ze wspomnienia.
- No, już lepiej. Ale nie czekaj na... nieodpowiednie wspomnienie. Każde z nich może w rękach stać się bronią.
- Um, dobrze. Jeszcze raz?
- Raz... Dwa... Legilimens!
- No, już lepiej. Ale nie czekaj na... nieodpowiednie wspomnienie. Każde z nich może w rękach stać się bronią.
- Um, dobrze. Jeszcze raz?
- Raz... Dwa... Legilimens!
Jak śmieje się z Ronem i Hermioną.
Jak wchodzi razem z Reimonem do pokoju wampira i...
Jak wchodzi razem z Reimonem do pokoju wampira i...
"NIEEE!"
Po chwili znowu byli w pokoju Harry'ego. Chłopak leżał na ziemi i dyszał. Kiedy uspokoił już oddech, wstał.
- Harry, co robiłeś w jego komnatach? To... nie jest dobry pomysł, żeby wchodzić z nim w jakieś... Hmm... głębsze znajomości.
- Ja... To było przez... przypadek. Nie wiedziałem, że zatrzymałem się pod jego pokojem, a... a on mnie zobaczył i powiedział, żebym wszedł. Nie chciałem odmawiać, więc się zgodziłem. Chwilę rozmawialiśmy, po czym wróciłem do siebie.
- O czym rozmawialiście?
- My... Pytał mnie o powód włóczenia się po korytarzach, więc powiedziałem mu, że chciałem być sam. Wiesz, że ta cała sytuacja jest dla mnie trudna. Musiałem poukładać sobie to wszystko w głowie.
- Dobrze. Ja ci tylko radzę - trzymaj się od niego z daleka. Nie chcę, żeby zrobił ci to samo co... Yyy... Nie chcę, żeby zrobił ci nic złego. Mam nadzieję, że mnie posłuchasz. Oczywiście nie mogę ci niczego zabronić. Pamiętaj jednak, że chcę dla ciebie jak najlepiej.
Potter skinął głową. Ufał Remusowi i jego osądowi. Zastanawiały go jednakże słowa Syriusza. Pamiętał dobrze, że ojciec chrzestny nakłaniał go do... pogłębienia znajomości z wampirem. Dlaczego? Nie wiedział. Ale ze słów Lupina wyraźnie wynikało, że mężczyzna wcześniej coś komuś zrobił. Może nawet samemu Lunatykowi? Tylko czemu miałby robić to jemu? Voldemort na pewno nie byłby z tego zadowolony.
- Muszę cię niestety już zostawić. Za chwilę mam spotkanie w Norze i nie chcę się na nie spóźnić. Pa, Harry. - powiedział wilkołak, po czym przytulił chłopca i skierował się w stronę wyjścia.
- Pa. Dziękuję za radę. Do zobaczenia, Remusie.
Mężczyzna wyszedł.
Kiedy przyszły ślizgon został sam, położył się na łóżku. Było już dosyć późno. Do kolacji została mu zaledwie godzina. Czekając na posiłek, Harry próbował sobie przypomnieć dzisiejszy trening. Reimon przyszedł oczywiście punktualnie. Najpierw była krótka rozgrzewka, potem chwilę się rozciągał. Po tym wampir pokazał mu kilka sposobów na uniknięcie klątwy, a następnie ćwiczyli je. Kiedy Harry robił coś źle, Teels podchodził do niego i ustawiał go w odpowiedniej pozycji, albo przytrzymując daną część ciała, pokazywał odpowiednie ruchy. Harry nie pamiętał, żeby działo się coś dziwnego, karalnego, albo coś, co sprawiało mu jakikolwiek dyskomfort. Odłożył myśli o wampirze na bok i ułożył się wygodniej. Jeśli zdrzemnie się pół godzinki to nic się nie stanie, prawda?
- Harry, co robiłeś w jego komnatach? To... nie jest dobry pomysł, żeby wchodzić z nim w jakieś... Hmm... głębsze znajomości.
- Ja... To było przez... przypadek. Nie wiedziałem, że zatrzymałem się pod jego pokojem, a... a on mnie zobaczył i powiedział, żebym wszedł. Nie chciałem odmawiać, więc się zgodziłem. Chwilę rozmawialiśmy, po czym wróciłem do siebie.
- O czym rozmawialiście?
- My... Pytał mnie o powód włóczenia się po korytarzach, więc powiedziałem mu, że chciałem być sam. Wiesz, że ta cała sytuacja jest dla mnie trudna. Musiałem poukładać sobie to wszystko w głowie.
- Dobrze. Ja ci tylko radzę - trzymaj się od niego z daleka. Nie chcę, żeby zrobił ci to samo co... Yyy... Nie chcę, żeby zrobił ci nic złego. Mam nadzieję, że mnie posłuchasz. Oczywiście nie mogę ci niczego zabronić. Pamiętaj jednak, że chcę dla ciebie jak najlepiej.
Potter skinął głową. Ufał Remusowi i jego osądowi. Zastanawiały go jednakże słowa Syriusza. Pamiętał dobrze, że ojciec chrzestny nakłaniał go do... pogłębienia znajomości z wampirem. Dlaczego? Nie wiedział. Ale ze słów Lupina wyraźnie wynikało, że mężczyzna wcześniej coś komuś zrobił. Może nawet samemu Lunatykowi? Tylko czemu miałby robić to jemu? Voldemort na pewno nie byłby z tego zadowolony.
- Muszę cię niestety już zostawić. Za chwilę mam spotkanie w Norze i nie chcę się na nie spóźnić. Pa, Harry. - powiedział wilkołak, po czym przytulił chłopca i skierował się w stronę wyjścia.
- Pa. Dziękuję za radę. Do zobaczenia, Remusie.
Mężczyzna wyszedł.
Kiedy przyszły ślizgon został sam, położył się na łóżku. Było już dosyć późno. Do kolacji została mu zaledwie godzina. Czekając na posiłek, Harry próbował sobie przypomnieć dzisiejszy trening. Reimon przyszedł oczywiście punktualnie. Najpierw była krótka rozgrzewka, potem chwilę się rozciągał. Po tym wampir pokazał mu kilka sposobów na uniknięcie klątwy, a następnie ćwiczyli je. Kiedy Harry robił coś źle, Teels podchodził do niego i ustawiał go w odpowiedniej pozycji, albo przytrzymując daną część ciała, pokazywał odpowiednie ruchy. Harry nie pamiętał, żeby działo się coś dziwnego, karalnego, albo coś, co sprawiało mu jakikolwiek dyskomfort. Odłożył myśli o wampirze na bok i ułożył się wygodniej. Jeśli zdrzemnie się pół godzinki to nic się nie stanie, prawda?
***
- ...er! Potter, do cholery! Przesuń się chociaż, skoro nie zamierzasz wstawać!
Ktoś krzyczał. Harry leniwie uchylił powieki, żeby sprawdzić kim jest owa osoba. Kiedy zobaczył przed sobą Draco Malfoy'a, o mało nie wyskoczył z własnej skóry. Chłopak klęczał nad nim na samym brzegu łóżka i nachylał się tak, że gdyby jego włosy były długości tych Snape'a, to muskałyby teraz policzki zielonookiego, który przez tą myśl się zarumienił
- Co? - zapytał mało inteligentnie. Dopiero teraz spostrzegł się, że zajmuje praktycznie całą powierzchnię łóżka, a jedyne puste miejsca to dziury między jego rozłożonymi rękami i nogami. Natychmiast przesunął się w bok, zsuwając ze sobą nogi i kładąc ręce wzdłuż ciała. Draco wsunął się pod kołdrę obok niego.
- Um... Która jest godzina?
- 23.00. Daj mi spać, Potter.
Chłopak kiwnął tylko głową i przymknął oczy.
Pomyślał i starając się to utrzymać podszedł na palcach z drugiej strony posłania. Wsunął się najdelikatniej jak tylko potrafił pod kołdrę i zamknął oczy. W środku wręcz skakał z radości, że udało mu się nie zbudzić arystokraty.
-Dlaczego mnie pocałowałeś? - pytanie uderzyło w niego niczym "Crucio" z ręki Bellatrix. W momencie otworzył oczy i podniósł się do pozycji siedzącej. Spojrzał w bok. Draco Malfoy wpatrywał się w niego swoimi platynowoszarymi ślepiami.
- Ja... - całe wnętrze Harry'ego wręcz wrzeszczało o pomoc, jednak ta nie nadeszła. - Nie wiem. - odparł po chwili milczenia.
- Jak to nie wiesz? Jak możesz nie wiedzieć dlaczego kogoś pocałowałeś?
- No... Po prostu - nie wiem.
- Jakim cudem ty nie wiesz, Potter?
- Nie wiem, tego też nie wiem.
- Rozmawiać z tobą... Ech! Śpij, Potti.
- Tak... Dobranoc, Malfoy.
Ta rozmowa była co najmniej dziwna. Normalnie Draco wyzwałby go od zboczeńców i to obmacujących śpiące ofiary, ale nie zrobił tego. Z mieszanymi uczuciami chłopiec z blizną w końcu zasnął myśląc o tym, jak wytłumaczyć chociażby samemu sobie ten... pocałunek...
CDN...
Dobra, rozdział skończony, a ja za niedługo wstawię nowy post. Zanim skończycie czytać i przejdziecie do KOMENTOWANIA, to jeszcze jedno małe info. Otóż dodałam ostatnio pewne ułatwienie dla was. Otóż po prawej stronie (musicie przejechać na samą górę i pod dodatkową informacją o konkursie [pisaną czerwonymi literkami] ) znajduje się przycisk "Submit". Obok niego za to jest miejsce do pisania. Jeśli wpiszecie tam swój e-mail i klikniecie w ten przycisk, będziecie powiadamiani przez niego o kolejnych notkach (czy to o rozdziałach, czy informacjach). A więc na co czekasz, czytelniku, Przestań gapić się w ten tekst i KLIKAJ! A teraz, jeśli już wpisałeś adres mailowy i kliknąłeś, masz jeszcze jedną rzecz do zrobienia. I tu proszę o skupienie całej swojej uwagi. Na dole tej strony znajduje się białe okienko, w które możesz wpisać cokolwiek byś chciał/a wiesz? Proszę, napisz tam co sądzisz o tym blogu, o moim powrocie, o tej notce, o swoich przypuszczeniach co do wampira (lub jakiegokolwiek innego bohatera opowiadania), o wszystkim, o czym zechcesz, a jeśli nie chcesz pisać o moim blogu, to możesz podzielić się ze mną jakimś fajnym kawałem, zdarzeniem z dzisiejszego dnia, albo czymś jeszcze innym, żebym wiedziała, że ktoś tu był, że ktoś to czyta. Możesz mi nie wierzyć, ale na prawdę cieszę się jak głupia z każdego jednego komentarza i od dziś dzień obiecuję odpowiadać na każdy, nawet ten najkrótszy.
A teraz muszę się już niestety z wami pożegnać. Mam nadzieję, że jeszcze ktoś tu zagląda i zechce skomentować. Chciałabym też trochę poznać wszystkich moich czytelników, więc proszę o wpisanie też w komentarzach czegoś o sobie.
Ktoś krzyczał. Harry leniwie uchylił powieki, żeby sprawdzić kim jest owa osoba. Kiedy zobaczył przed sobą Draco Malfoy'a, o mało nie wyskoczył z własnej skóry. Chłopak klęczał nad nim na samym brzegu łóżka i nachylał się tak, że gdyby jego włosy były długości tych Snape'a, to muskałyby teraz policzki zielonookiego, który przez tą myśl się zarumienił
- Co? - zapytał mało inteligentnie. Dopiero teraz spostrzegł się, że zajmuje praktycznie całą powierzchnię łóżka, a jedyne puste miejsca to dziury między jego rozłożonymi rękami i nogami. Natychmiast przesunął się w bok, zsuwając ze sobą nogi i kładąc ręce wzdłuż ciała. Draco wsunął się pod kołdrę obok niego.
- Um... Która jest godzina?
- 23.00. Daj mi spać, Potter.
Chłopak kiwnął tylko głową i przymknął oczy.
"No, pięknie! Przespałem kolację! Spałem przez cztery godziny!"
" Uspokój się trochę, ja tu próbuję spać!"
"Och, daj mi spokój, Syriuszu. Jestem głodny!"
"Och, no to śpij!"
"Ale..."
"Śpij."
I Harry zasnął.
***
Kiedy Potter obudził się, była czwarta. Do śniadania jeszcze trochę było, a jemu w brzuchu burczało, jak by nie jadł od tygodnia. Spojrzał na śpiącego obok Draco. Chłopak był na prawdę śliczny. Miał delikatne rysy twarzy, piękne, blond włosy i cudowne, błękitnoszare oczy. Wyglądał bardzo pociągająco w pozycji, w jakiej spał. Harry mimowolnie przypomniał sobie ich pocałunek. To było o wiele lepsze od tego z Cho i (o dziwo) też od tego z Reimonem. A przecież się nienawidzili. Chociaż... Teraz to już chyba nie była nienawiść. Skoro potrafili zasnąć obok siebie, to znaczy, że w jakiś pokręcony sposób ufali sobie. Kierowany jakimś dziwnym instynktem pochylił się i delikatnie musnął wargami skroń ślizgona, po czym bijąc się z myślami dlaczego to zrobił, zaczął wstawać. Chciał pójść do kuchni i poprosić o coś do jedzenia. Nie chciał jeść w pokoju z obawy, że obudzi tym Dra... Malfoya. Ech... Malfoy... Harry nie wiedział co myśleć. Cóż, prawdą było, że ich pocałunek w łazience wywołał w nim wiele różnych emocji i to nie tylko tych złych. No... Szczerze mówiąc, to był to najwspanialszy pocałunek w jego życiu. Samo wspomnienie ust blondyna sprawiało, że przez jego ciało przepływały strumienie ciepła. A jego ciało... Mmm, marzenie... Miał cudownie wyrzeźbiony tors i... STOP!!
"Cholera, Potter! To jest Malfoy! MALFOY! Nie ma opcji, żeby ON ci się podobał!"
Ostudził sam siebie.
"Nie i koniec."
Harry otrząsnął się i przywołał skrzata. Po chwili stworzenie pojawiło się z towarzyszącym temu odgłosem.
- W czym Motka może paniczowi pomóc? - wypiszczało.
- Czy mogłabyś mnie zaprowadzić do kuchni i dać coś do jedzenia?
- Oczywiście, Motka już prowadzi.
Skrzatka ruszyła do przodu, a Potter podążył za nią. Nie minęło pięć minut i siedział już w kuchni z wielką porcją naleśników przed sobą. Kiedy zjadł, poprosił jeszcze któregoś ze skrzatów za zaprowadzenie go z powrotem do pokoju. Było zaledwie dwadzieścia po czwartej, więc jego współlokator na pewno jeszcze spał. Jeśli zachowa się wystarczająco cicho, to zdoła go nie obudzić. Z takim planem w głowie otworzył drzwi. Tak, jak myślał - jasnowłosy nie ruszył się z miejsca. Ostrożnie zamknął je za sobą, ale nie do końca mu to wyszło, gdyż klamka zaskrzypiała. Natychmiast odwrócił się w stronę łóżka.
- W czym Motka może paniczowi pomóc? - wypiszczało.
- Czy mogłabyś mnie zaprowadzić do kuchni i dać coś do jedzenia?
- Oczywiście, Motka już prowadzi.
Skrzatka ruszyła do przodu, a Potter podążył za nią. Nie minęło pięć minut i siedział już w kuchni z wielką porcją naleśników przed sobą. Kiedy zjadł, poprosił jeszcze któregoś ze skrzatów za zaprowadzenie go z powrotem do pokoju. Było zaledwie dwadzieścia po czwartej, więc jego współlokator na pewno jeszcze spał. Jeśli zachowa się wystarczająco cicho, to zdoła go nie obudzić. Z takim planem w głowie otworzył drzwi. Tak, jak myślał - jasnowłosy nie ruszył się z miejsca. Ostrożnie zamknął je za sobą, ale nie do końca mu to wyszło, gdyż klamka zaskrzypiała. Natychmiast odwrócił się w stronę łóżka.
"Ufff... śpi."
-Dlaczego mnie pocałowałeś? - pytanie uderzyło w niego niczym "Crucio" z ręki Bellatrix. W momencie otworzył oczy i podniósł się do pozycji siedzącej. Spojrzał w bok. Draco Malfoy wpatrywał się w niego swoimi platynowoszarymi ślepiami.
- Ja... - całe wnętrze Harry'ego wręcz wrzeszczało o pomoc, jednak ta nie nadeszła. - Nie wiem. - odparł po chwili milczenia.
- Jak to nie wiesz? Jak możesz nie wiedzieć dlaczego kogoś pocałowałeś?
- No... Po prostu - nie wiem.
- Jakim cudem ty nie wiesz, Potter?
- Nie wiem, tego też nie wiem.
- Rozmawiać z tobą... Ech! Śpij, Potti.
- Tak... Dobranoc, Malfoy.
Ta rozmowa była co najmniej dziwna. Normalnie Draco wyzwałby go od zboczeńców i to obmacujących śpiące ofiary, ale nie zrobił tego. Z mieszanymi uczuciami chłopiec z blizną w końcu zasnął myśląc o tym, jak wytłumaczyć chociażby samemu sobie ten... pocałunek...
CDN...
Dobra, rozdział skończony, a ja za niedługo wstawię nowy post. Zanim skończycie czytać i przejdziecie do KOMENTOWANIA, to jeszcze jedno małe info. Otóż dodałam ostatnio pewne ułatwienie dla was. Otóż po prawej stronie (musicie przejechać na samą górę i pod dodatkową informacją o konkursie [pisaną czerwonymi literkami] ) znajduje się przycisk "Submit". Obok niego za to jest miejsce do pisania. Jeśli wpiszecie tam swój e-mail i klikniecie w ten przycisk, będziecie powiadamiani przez niego o kolejnych notkach (czy to o rozdziałach, czy informacjach). A więc na co czekasz, czytelniku, Przestań gapić się w ten tekst i KLIKAJ! A teraz, jeśli już wpisałeś adres mailowy i kliknąłeś, masz jeszcze jedną rzecz do zrobienia. I tu proszę o skupienie całej swojej uwagi. Na dole tej strony znajduje się białe okienko, w które możesz wpisać cokolwiek byś chciał/a wiesz? Proszę, napisz tam co sądzisz o tym blogu, o moim powrocie, o tej notce, o swoich przypuszczeniach co do wampira (lub jakiegokolwiek innego bohatera opowiadania), o wszystkim, o czym zechcesz, a jeśli nie chcesz pisać o moim blogu, to możesz podzielić się ze mną jakimś fajnym kawałem, zdarzeniem z dzisiejszego dnia, albo czymś jeszcze innym, żebym wiedziała, że ktoś tu był, że ktoś to czyta. Możesz mi nie wierzyć, ale na prawdę cieszę się jak głupia z każdego jednego komentarza i od dziś dzień obiecuję odpowiadać na każdy, nawet ten najkrótszy.
A teraz muszę się już niestety z wami pożegnać. Mam nadzieję, że jeszcze ktoś tu zagląda i zechce skomentować. Chciałabym też trochę poznać wszystkich moich czytelników, więc proszę o wpisanie też w komentarzach czegoś o sobie.
Na razie, pa pa, cześć i BAJ!
~Velia zwana Vel ;*
Bardzo Ci dziękuję za dedykację kochana ;)
OdpowiedzUsuńRozdział bardzo interesujący( zwłaszcza z słodkim Malfoyem).
Cieszę się,że dodajesz sprawiasz mi przyjemność.
Życzę ci dużo weny oraz więcej czasu na pisanie.
Pozdrawiam! :)
Dziękuję za miły komentarz. Szczerze mówiąc bałam się, że po tak długiej przerwie nikt nie będzie tu zaglądał, ale teraz widzę twój komentarz i szczerzę się do niego jak głupi(a) do sera. :D
UsuńRównież pozdrawiam
~Vel
Jestem, wrócę z komentarzem w wolnej chwili :)
OdpowiedzUsuńJasne! Dziękuję, że mówisz. I właśnie TAKIE osoby sprawiają mi przyjemność. Dzięki nim wiem, że ktoś to w ogóle czyta. ;* Czekam z niecierpliwością na twój komentarz. :)))
UsuńPozdrawiam
~Vel
Świetny blog...
OdpowiedzUsuńPisz dalej.
Oo, a ty chyba jeszcze nie komentowałaś? (Popraw mnie oczywiście jeśli się mylę) Bardzo się cieszę, że zdecydowałaś się to jednak zrobić. ;* Pisać oczywiście będę. :) Miło, że czyta to ktoś więcej niż jedna/dwie osoby. ;)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam
~Vel
PS.
Mam nadzieję, że zobaxzę twoje komentarze też pod następnymi rozdziałami. <3
Drarry mrau.
OdpowiedzUsuńTo co tu jest pisane super jest
:)
chociaż troszku krótkawe ?
,ale nie piszcie dalej
Halo alo! A gdzie są kolejne rozdziały? Tak mnie wkręciłyście w fabułę, a teraz co? To koniec? :(
OdpowiedzUsuńKlaudia z tej strony Minia :) wiem, że ten blog w całości pisała teraz Vel ale obiecuję poprawę. Mam nadzieję, że mi wybaczcie. A Vel no cóż wyjechała na wakacje i dopiero niedługo wróci. Mam nadzieję, że wytrwasz bowiem wasza cierpliwość zostanie nagrodzona. :D Napewno w najbliższym czasie pojawi się nowy rozdział. :) ~ pełna chęci Minia
OdpowiedzUsuń