No tom jesteśmy! Mamy nadzieję, że tym razem nie będziecie aż tak bardzo narzekać na długość. :) A więc bez zbędnego przedłużania:
Rozdział 4 dedykujemy Juszaawi, która jest z nami od początku. Je komentarze już nie raz dodawały nam weny. ;)
- Ja... Nie wiem, Malfoy. Powiedz mi po prostu, co chcesz, to to zrobię.
- Powiedzieć ci? Cóż... Dobrze. Chcę, żebyś mi... - zaczął Draco z perfidnym uśmieszkiem, ale widząc wyraz twarzy Harry'ego, przerwał.
- Co to za mina, Potter? - zaśmiał się.
- Ty... Ty chyba nie chcesz, żebym... No... - przestraszony chłopak spojrzał wymownie w dół, na co drugi zaśmiał się wyraźnie rozbawiony.
- Ciekawa propozycja, ale na to, żeby móc dotknąć mojego wspaniałego ciała, trzeba sobie zasłużyć. To bardziej... - Draco wyglądał, jakby bardzo mocno starał się znaleźć dobre słowo. - Nagroda. - znów zaczął się uśmiechać, tym razem z wyższością. - Twoim zadaniem będzie zrobienie mi PRANIA, a dokładniej, masz wyprać całą moją BIELIZNĘ.
- Co mam zrobić?! Mówiłeś przecież, że sprzątaniem zajmują się skrzaty?!
- Myślisz, że włożę na tyłek coś, czego dotykały te ochydne stworzenia? Od tego mam służącą. Jedenaście dni temu dostała wolne na dwa tygodnie, więc masz idealną okazję ją wyręczyć. - jego uśmiech ciągle utrzymywał się na twarzy, coraz bardziej przypominając kpinę.
- Chyba żartujesz! Malfoy... Powiedz, że żartujesz!
- Przykro mi, jeśli to uwłaszcza twojej godności, Potter, ale nie, nie żartuję. Z resztą skrzaty nie są w połowie tak staranne, jak ludzie. Robią to, nie mając wyboru, a człowiek zawsze ma wybór.
- Nie mów tak o skrzatach domowych! Jeden z nich jest moim przyjacielem i nie pozwolę, by ktoś go obrażał. - Harry musiał obronić Zgredka. Po prostu musiał.
- Przyjacielem? Te durne stworzenia nie są po to, żeby "przyjaźnić się" z czarodziejami, tylko im służyć. Nie rozumiem, jak można uznać je równymi sobie! - blondyn wydawał się być mocno zdegustowany, za to jego współlokator wręcz kipiał złością.
- Powiedzieć ci? Cóż... Dobrze. Chcę, żebyś mi... - zaczął Draco z perfidnym uśmieszkiem, ale widząc wyraz twarzy Harry'ego, przerwał.
- Co to za mina, Potter? - zaśmiał się.
- Ty... Ty chyba nie chcesz, żebym... No... - przestraszony chłopak spojrzał wymownie w dół, na co drugi zaśmiał się wyraźnie rozbawiony.
- Ciekawa propozycja, ale na to, żeby móc dotknąć mojego wspaniałego ciała, trzeba sobie zasłużyć. To bardziej... - Draco wyglądał, jakby bardzo mocno starał się znaleźć dobre słowo. - Nagroda. - znów zaczął się uśmiechać, tym razem z wyższością. - Twoim zadaniem będzie zrobienie mi PRANIA, a dokładniej, masz wyprać całą moją BIELIZNĘ.
- Co mam zrobić?! Mówiłeś przecież, że sprzątaniem zajmują się skrzaty?!
- Myślisz, że włożę na tyłek coś, czego dotykały te ochydne stworzenia? Od tego mam służącą. Jedenaście dni temu dostała wolne na dwa tygodnie, więc masz idealną okazję ją wyręczyć. - jego uśmiech ciągle utrzymywał się na twarzy, coraz bardziej przypominając kpinę.
- Chyba żartujesz! Malfoy... Powiedz, że żartujesz!
- Przykro mi, jeśli to uwłaszcza twojej godności, Potter, ale nie, nie żartuję. Z resztą skrzaty nie są w połowie tak staranne, jak ludzie. Robią to, nie mając wyboru, a człowiek zawsze ma wybór.
- Nie mów tak o skrzatach domowych! Jeden z nich jest moim przyjacielem i nie pozwolę, by ktoś go obrażał. - Harry musiał obronić Zgredka. Po prostu musiał.
- Przyjacielem? Te durne stworzenia nie są po to, żeby "przyjaźnić się" z czarodziejami, tylko im służyć. Nie rozumiem, jak można uznać je równymi sobie! - blondyn wydawał się być mocno zdegustowany, za to jego współlokator wręcz kipiał złością.
"Jak on mógł tak powiedzieć?! Zgredek tyle razy mi pomagał. Ostrzegał mnie! Co prawda nie wychodziły mu te ostrzeżenia zbyt dobrze, bo o mało mnie nie zabił, ale liczą się przecież jego dobre chęci. Pomimo tylu niebezpieczeństw, jednak przyszedł do mnie w wakacje przed drugim rokiem. Jednak wolał moje dobro, niż siebie. Przecież Malfoy'owie (a zwłaszcza Lucjusz) zakatowaliby go za to, gdyby się dowiedzieli."
- Wcale nie! Zgredek jest wspaniały! Pomaga mi, jak tylko mo...
- Zgredek? - niesmak na twarzy Draco został zastąpiony przez zdziwienie.
- Ja... Tak. Dzięki mnie stał się wolny. On cierpiał, będąc u was w dworze! Tak bardzo chciał należeć do kogoś innego. Tak bardzo się z wami męczył!
- Ty... Ty! Nie miałeś prawa tego zrobić! Ojciec mi powiedział, co się stało! Nie mówił tylko kto. Teraz już wiem! To nie był twój cholerny interes, jak traktujemy nasze skrzaty! - wykrzyczał zdenerwowany. Tyle razy pytał się ojca "kto", a ojciec zawsze odpowiadał mu, żeby go nie pytał. Nie wiedział, dlaczego Lucjusz tak mówił, ale kiwał tylko głową i odchodził.
- To przecież jest nie...
- Koniec! Koniec tematu! Nie będę o tym więcej rozmawiać!
- Dlacze...
- KONIEC! Bierz się lepiej za pranie!
- Zgredek? - niesmak na twarzy Draco został zastąpiony przez zdziwienie.
- Ja... Tak. Dzięki mnie stał się wolny. On cierpiał, będąc u was w dworze! Tak bardzo chciał należeć do kogoś innego. Tak bardzo się z wami męczył!
- Ty... Ty! Nie miałeś prawa tego zrobić! Ojciec mi powiedział, co się stało! Nie mówił tylko kto. Teraz już wiem! To nie był twój cholerny interes, jak traktujemy nasze skrzaty! - wykrzyczał zdenerwowany. Tyle razy pytał się ojca "kto", a ojciec zawsze odpowiadał mu, żeby go nie pytał. Nie wiedział, dlaczego Lucjusz tak mówił, ale kiwał tylko głową i odchodził.
- To przecież jest nie...
- Koniec! Koniec tematu! Nie będę o tym więcej rozmawiać!
- Dlacze...
- KONIEC! Bierz się lepiej za pranie!
Harry nie widząc innego rozwiązania, ruszył do łazienki. Czuł obrzydzenie otwierając kosz na bieliznę. Zdziwił się widząc, że jest on prawie pełny. Po chwili jednak wyciągnął rękę po pierwszą parę. Z niesmakiem włożył ją do umywalki i stwierdził, że nigdzie nie widzi proszku do prania. jak na złość zostawił różdżkę w pokoju, w którym nadal znajdował się Malfoy. Chcąc uniknąć ponownej konfrontacji postanowił poradzić sobie w inny sposób. Sięgnął po stojące na brzegu umywalki mydło w płynie i wylał odrobinę na materiał bokserek. Ociągając się złapał za dwa brzegi i zaczął pocierać. Po godzinie pracy zostało mu już tylko kilka par. Nagle drzwi od łazienki otworzyły się, a w nich stanął Draco
- No, no, no. Widzę, że już kończysz. Nie przeszkadzaj sobie. Ja tylko popatrzę. - powiedział z kpiną.
- Czego ty chcesz, Malfoy?! Przyszedłeś napawać się zwycięztwem? - Harry był wyraźnie zły na blądyna.
- Oczywiście. W końcu widok Złotego Chłopca czyszczącego brudne gacie nie zdarza się zbyt często. - Złośliwy uśmiech wcale nie chciał zpełznąć mu z twarzy. Wydawał się czerpać ogromną radość z poniżenia wroga, który najwidoczniej miał całkowicie sprzeczną opinię o tej sytuacji. Draco zamknął drzwi i podszedł bliżej umywalki. Przez chwilę patrzył, jak "Wybraniec" spłukuje tkaninę i wyciera ręce w wiszący obok ręcznik unikając jak tylko potrafił jego wzroku, po czym znów się odezwał.
- Potter, spójrz na mnie. - ale Harry jedynie jeszcze bardziej odwrócił głowę.
- Spójrz na mnie! - podobny skutek.
- Och, do kurwy nędzy, Potter! Masz natychmiast na mnie spojrzeć! - i znów nic. To przelało czarę. Draco chwycił chłopaka w pasie i odwrócił go w swoją stronę z taką siłą, że ten o mało się na niego nie wywalił i przycisnął swoje usta do jego. Nie wiedział czemu. Po prostu to zrobił. Zdezorientowany gryfon rozchylił wargi, chcąc zapytać co się dzieje, ale drugi wykorzystał to w nieco inny sposób. Natychmiast wsunął do środka swój język i zaczął nim badać jego wnętrze. Nagle Harry spostrzegł, że z niewiadomych przyczyn jego prawa ręka, wplątana we włosy blondyna, przyciąga jego głowę bliżej, a lewa, jakimś cudem, znajduje się na jego pośladku. Co więcej! On sam odpowiada na pocałunek! A, że życie już nie raz pokazało, jak bardzo go nienawidzi, jego penis zaczął przejawiać niezwykłe wręcz zainteresowanie sytuacją. W jednym momencie odepchnął od siebie chłopaka i wybiegł z łazienki. Nie wiedział, dokąd ucieka. Biegł przed siebie, aż nie zaczęły boleć go nogi. W końcu usiadł pod ścianą i pozwolił łzą spłynąć po policzkach.
- No, no, no. Widzę, że już kończysz. Nie przeszkadzaj sobie. Ja tylko popatrzę. - powiedział z kpiną.
- Czego ty chcesz, Malfoy?! Przyszedłeś napawać się zwycięztwem? - Harry był wyraźnie zły na blądyna.
- Oczywiście. W końcu widok Złotego Chłopca czyszczącego brudne gacie nie zdarza się zbyt często. - Złośliwy uśmiech wcale nie chciał zpełznąć mu z twarzy. Wydawał się czerpać ogromną radość z poniżenia wroga, który najwidoczniej miał całkowicie sprzeczną opinię o tej sytuacji. Draco zamknął drzwi i podszedł bliżej umywalki. Przez chwilę patrzył, jak "Wybraniec" spłukuje tkaninę i wyciera ręce w wiszący obok ręcznik unikając jak tylko potrafił jego wzroku, po czym znów się odezwał.
- Potter, spójrz na mnie. - ale Harry jedynie jeszcze bardziej odwrócił głowę.
- Spójrz na mnie! - podobny skutek.
- Och, do kurwy nędzy, Potter! Masz natychmiast na mnie spojrzeć! - i znów nic. To przelało czarę. Draco chwycił chłopaka w pasie i odwrócił go w swoją stronę z taką siłą, że ten o mało się na niego nie wywalił i przycisnął swoje usta do jego. Nie wiedział czemu. Po prostu to zrobił. Zdezorientowany gryfon rozchylił wargi, chcąc zapytać co się dzieje, ale drugi wykorzystał to w nieco inny sposób. Natychmiast wsunął do środka swój język i zaczął nim badać jego wnętrze. Nagle Harry spostrzegł, że z niewiadomych przyczyn jego prawa ręka, wplątana we włosy blondyna, przyciąga jego głowę bliżej, a lewa, jakimś cudem, znajduje się na jego pośladku. Co więcej! On sam odpowiada na pocałunek! A, że życie już nie raz pokazało, jak bardzo go nienawidzi, jego penis zaczął przejawiać niezwykłe wręcz zainteresowanie sytuacją. W jednym momencie odepchnął od siebie chłopaka i wybiegł z łazienki. Nie wiedział, dokąd ucieka. Biegł przed siebie, aż nie zaczęły boleć go nogi. W końcu usiadł pod ścianą i pozwolił łzą spłynąć po policzkach.
"Co ja zrobiłem?! Pocałowałem Malfoy'a! Nie... To nie możliwe. Nie mogłem go pocałować! Nie mogłem! Przecież on jest... On jest... No właśnie! Nawet nie mogę znaleźć określenia na to, jaki jest."
Wrzeszczał na siebie w myślach.
"Ale ja mogę. Myślę, że określenie, którego szukasz, to cholernie seksowny. I jeszcze strasznie podniecający. Wiem, że od pierwszej klasy go nienawidziłeś, ale musisz przyznać. Ten ślizgon piekielnie dobrze całuje."
Odezwał się jakiśgłos w jego głowie. Brzmiał jakoś znajomo, ale jego podświadomość nie potrafiła go do nikogo dopasować.
"Może i świetnie cału... Chwila... Kim jesteś?! Co robisz w mojej głowie?!"
"Nie ważne, kim jestem. Chcę ci pomóc."
"Nie potrzebuję niczyjej pomocy!"
"Ja jednak zostanę."
Powiedział głos, a Harry już chciał mu odpowiedzieć, że sam potrafi sobie radzić ze swoimi problemami, ale nagle przed nim stanęła jakaś postać.
- Potter? Co ty do diabła robisz pod moimi drzwiami? Chwila... Ty płaczesz? Co się stało, dziecko? - usłyszał głos Reimona Teelsa.
- J... Ja... Ymm...
- Spokojnie. Skoro i tak już tu jesteś, może wejdziesz? - zaproponował wampir, na co chłopak szybko przytaknął i wszedł za mężczyzną do wskazanego pomieszczenia. Było urządzone bardzo podobne do jego własnego (no, może nie tak do końca własnego, bo musiał dzielić go z Draco), tylko nie było w nim kanapy i foteli, a stolik stał przysunięty do ściany.
- Usiądź, a ja zaraz przyniosę herbaty. - powiedział Reimon, po czym wyszedł. Harry z braku innych miejsc, usiadł na brzegu łóżka. Po chwili nauczyciel walki wrócił, niosąc tacę z dwoma kubkami herbaty i jakimiś ciasteczkami. Położył ją na szafce nocnej i usiadł obok chłopca, podając mu naczynie z gorącym płynem.
- No, to może mi teraz powiesz, co sprowadziło cię pod moje progi?
- Ja... Po prostu zrobiłem coś... Ja... Nie wiem, jak to ująć w słowa. Teraz żałuję, ale... To wszystko mnie przygniata. Nie potrafię sobie poradzić. Tego jest za dużo. - Wydukał zielonooki, po czym wypił duszkiem prawie cały kubek. Odstawił go na ziemię, po czym znów się rozpłakał. Wampir nic nie powiedział, tylko objął chłopaka i przytulił go. Ten jednak nie przestawał płakać. Wtulił się mocniej w jego tors i pozwolił łzą moczyć ciemne szaty.. Siedzieli tak dłuższą chwilę, aż Harry się trochę nie uspokoił, a potem mężczyzna odezwał się.
- Jeśli się dowiem, co się stało, może będę mógł ci jakoś pomóc. - powiedział, delikatnie głaszcząc gryfona po głowie.
- Draco... My... Ja nie chcę tam dzisiaj wracać. On... To znaczy ja... Nie, ja nie potrafię o tym powiedzieć.
-Dobrze, spokojnie. Nie każę ci tam wracać. Ale nie myśl, że pozwolę ci się przez całą noc włuczyć po korytarzach. Jeszcze któryś ze Śmierciożerców cię zaatakuje. Wezmę cię do naszego Pana. On na pewno znajdzie ci jakieś...
- Nie! Proszę, nie zabieraj mnie do niego. Nie chcę, żeby wiedział, co się stało. - przerwał mu Harry. Mężczyzna westchnął, po czym uniósł delikatnie jego głowę.
- A więc jeśli chcesz, to możesz spać tutaj. - odparł i ucałował chłopca w czoło.
- Dziękuję. Obiecuję, że nie będę ci przeszkadzał. Yyyy... Przepraszam... To znaczy panu przeszkadzał. - Potter nieco się zmieszał, kiedy usłyszał, jak nauczyciel zaczyna się śmiać.
- Myślę, że możesz mi mówić po imieniu.
- Dobrze. Ja... Na prawdę dziękuję. Nie wiem, jak ja się panu odwdzięczę.
- Nie musisz mi się za nic odwdzięczać. Widzę, jak bardzo nie chcesz tam wracać. Nie mam pojęcia, co się między wami wydarzyło, ale cokolwiek to było, pan Malfoy musiał bardzo cię skrzywdzić. - Teels zaczął przeczesywać ręką jego włosy, po raz drugi głaszcząc go w ten sposób po głowie. Chłopiec znowu się rozpłakał. Tym razem położył policzek na kolanach wampira, który nie zaprzestając pieszczoty, przełożył ramię przez niego, powstrzymując go od upadku, gdyby się poruszył. Jego myśli krążyły po głowie w chaotyczny sposób. Nie potrafił powstrzymać kolejnych łez. Rozumiał coraz mniej. Bał się następnego spotkania z Malfoy'em. Nie wiedział, czego się może po nim spodziewać. Reimon również wzbudzał w nim sprzeczne uczucia. Z jednej strony strach, z drugiej, zakłopotanie, a z trzeciej za nic nie oddałby obejmujących go teraz ramion. Sam nie wiedział czemu powiedział mu dzisiaj to wszystko, ale kiedy to zrobił, nagle poczuł się lepiej. Zamknął oczy. Teraz było mu tak przyjemnie, wygodnie i... Bezpiecznie? Tak, to napewno to. I pomyśleć, że jeszcze rano się go bał. Że ten sam człowiek jeszcze tak niedawno wprowadzał w jego umyśle zament, a w tej chwili dzięki niemu się uspokaja. Zapada w spokojny, dający wytchnienie sen. We wszechogarniającą ciemność...
- Potter? Co ty do diabła robisz pod moimi drzwiami? Chwila... Ty płaczesz? Co się stało, dziecko? - usłyszał głos Reimona Teelsa.
- J... Ja... Ymm...
- Spokojnie. Skoro i tak już tu jesteś, może wejdziesz? - zaproponował wampir, na co chłopak szybko przytaknął i wszedł za mężczyzną do wskazanego pomieszczenia. Było urządzone bardzo podobne do jego własnego (no, może nie tak do końca własnego, bo musiał dzielić go z Draco), tylko nie było w nim kanapy i foteli, a stolik stał przysunięty do ściany.
- Usiądź, a ja zaraz przyniosę herbaty. - powiedział Reimon, po czym wyszedł. Harry z braku innych miejsc, usiadł na brzegu łóżka. Po chwili nauczyciel walki wrócił, niosąc tacę z dwoma kubkami herbaty i jakimiś ciasteczkami. Położył ją na szafce nocnej i usiadł obok chłopca, podając mu naczynie z gorącym płynem.
- No, to może mi teraz powiesz, co sprowadziło cię pod moje progi?
- Ja... Po prostu zrobiłem coś... Ja... Nie wiem, jak to ująć w słowa. Teraz żałuję, ale... To wszystko mnie przygniata. Nie potrafię sobie poradzić. Tego jest za dużo. - Wydukał zielonooki, po czym wypił duszkiem prawie cały kubek. Odstawił go na ziemię, po czym znów się rozpłakał. Wampir nic nie powiedział, tylko objął chłopaka i przytulił go. Ten jednak nie przestawał płakać. Wtulił się mocniej w jego tors i pozwolił łzą moczyć ciemne szaty.. Siedzieli tak dłuższą chwilę, aż Harry się trochę nie uspokoił, a potem mężczyzna odezwał się.
- Jeśli się dowiem, co się stało, może będę mógł ci jakoś pomóc. - powiedział, delikatnie głaszcząc gryfona po głowie.
- Draco... My... Ja nie chcę tam dzisiaj wracać. On... To znaczy ja... Nie, ja nie potrafię o tym powiedzieć.
-Dobrze, spokojnie. Nie każę ci tam wracać. Ale nie myśl, że pozwolę ci się przez całą noc włuczyć po korytarzach. Jeszcze któryś ze Śmierciożerców cię zaatakuje. Wezmę cię do naszego Pana. On na pewno znajdzie ci jakieś...
- Nie! Proszę, nie zabieraj mnie do niego. Nie chcę, żeby wiedział, co się stało. - przerwał mu Harry. Mężczyzna westchnął, po czym uniósł delikatnie jego głowę.
- A więc jeśli chcesz, to możesz spać tutaj. - odparł i ucałował chłopca w czoło.
- Dziękuję. Obiecuję, że nie będę ci przeszkadzał. Yyyy... Przepraszam... To znaczy panu przeszkadzał. - Potter nieco się zmieszał, kiedy usłyszał, jak nauczyciel zaczyna się śmiać.
- Myślę, że możesz mi mówić po imieniu.
- Dobrze. Ja... Na prawdę dziękuję. Nie wiem, jak ja się panu odwdzięczę.
- Nie musisz mi się za nic odwdzięczać. Widzę, jak bardzo nie chcesz tam wracać. Nie mam pojęcia, co się między wami wydarzyło, ale cokolwiek to było, pan Malfoy musiał bardzo cię skrzywdzić. - Teels zaczął przeczesywać ręką jego włosy, po raz drugi głaszcząc go w ten sposób po głowie. Chłopiec znowu się rozpłakał. Tym razem położył policzek na kolanach wampira, który nie zaprzestając pieszczoty, przełożył ramię przez niego, powstrzymując go od upadku, gdyby się poruszył. Jego myśli krążyły po głowie w chaotyczny sposób. Nie potrafił powstrzymać kolejnych łez. Rozumiał coraz mniej. Bał się następnego spotkania z Malfoy'em. Nie wiedział, czego się może po nim spodziewać. Reimon również wzbudzał w nim sprzeczne uczucia. Z jednej strony strach, z drugiej, zakłopotanie, a z trzeciej za nic nie oddałby obejmujących go teraz ramion. Sam nie wiedział czemu powiedział mu dzisiaj to wszystko, ale kiedy to zrobił, nagle poczuł się lepiej. Zamknął oczy. Teraz było mu tak przyjemnie, wygodnie i... Bezpiecznie? Tak, to napewno to. I pomyśleć, że jeszcze rano się go bał. Że ten sam człowiek jeszcze tak niedawno wprowadzał w jego umyśle zament, a w tej chwili dzięki niemu się uspokaja. Zapada w spokojny, dający wytchnienie sen. We wszechogarniającą ciemność...
CDN...
No, tym razem się litujemy i nie przerywamy w najgorszym momencie. :) Prosimy oczywiście o komentarz i do zobaczenia za dwa tygodnie! :)
Przede wszystkim dziękuję za dedykację, której całkowicie się nie spodziewałam.
OdpowiedzUsuńRozdział... Hmm... Trochę krótki i w sumie miałam dwa intensywne momenty myśleniowe w całym tekście. Po pierwsze, ale z Harry'ego ciota. Łzy, łzy i łzy. A gdzie gniew? Po drugie wampir-dobry wujek? Wow, z tym się jeszcze nie spotkałam :D Szkoda, że musimy czekać dwa tygodnie, ale cóż rozumiem: nauka i życie towarzyskie zabierają czas ;)
Kochana Juszaawi
OdpowiedzUsuńAch... Jak miło czyta się twoje komentarze... Mówiąc szczerze, to jestem od nich uzależniona. ;) Dzięki takim czytelnikom człowiekowi od razu zaczyna się morda cieszyć. ^^
Jeśli chodzi o długość, to postaramy się z Minią na pewno dodawać jeszcze dłuższe notki. :) A nie powiem... Następny rozdział będzie zaskoczeniem chyba dla wszystkich. Złość Harry'ego jeszcze nadejdzie i przyniesie ze sobą dużo kłopotów (jakby ich brakowało ^^) A jeśli chodzi o wampira, to mi się on kojarzy bardziej z kochającym ojcem, który próbuje pocieszyć swoje dziecko (ale spokojnie, spokojnie, nie będzie to trwało długo). Dodatkowo w następnym rozdziale będą również przemyślenia Draco i obiecuję, że nie zawiedziesz się na nich. :)
Pozdrawiam
~Vel
EJ! Teraz to ja nie wiem, czy wytrzymam po tym 'streszczeniu'... Cholibka! Złość Harry'ego to najpiękniejsza złość na świecie XD Wampir... Czemu myślę, że jak skończy się pocieszenie to będzie porywanie? Zdecydowanie będzie mi trudno wytrzymać 2 tygodnie :(
UsuńPorwanie... Ciekawy pomysł, ale mamy co do wampirka inne plany. ;)
UsuńA co do dwóch tygodni czekania - wytrzymasz :) (mam nadzieję ;P).
chodziło mi i podrywanie xdd ja i moje wielkie kciuki :(
UsuńAwwww *-* wreszcie się doczekałam kolejnego rozdziału! :D Bardzo wam dziękuję za tą notkę. W kwesti wilkołaka zgodzę się z komentarzem wyżej. Z jednej strony fajnie, że Harry ma kogoś komu może się wygadać, ale mam mieszane uczucia co do tego wilkołaka. Nie wiem dlaczego, ale podejrzany z niego typek. :D
OdpowiedzUsuńAh ten Draco... ale żeby rozkazać belizne prać? Hahaha ;)
Pozdrawiam i życzę weny. ;) Czekam na kolejny rozdział :)
H.P.
Dziękuję za pozdrowienia i komentarz. :) Z tą bielizną, to pomysł Mini. :) Ja na początku miałam nieco inny, ale jej bardziej mi się spodobał. Pomyślałam "Aaa, niech będzie tu trochę śmiechu" i jest. :)
UsuńRównież pozdrawiam. :)
~Vel
Przepraszam za tak późny komentarz.
OdpowiedzUsuńZaczynając od początku. Rozdział krótki, nawet za bardzo. Ja czuję niedosyt. Wasze Drarry ma bardzo duży potencjał, to trzeba przyznać.
Nie ogarniam Pottera. Niby hetero, niby nie hetero. Z jednej strony całuje się z Draco, potem ryczy, a potem pozwala wampirowi się macać XD Gdzie tu logika ? Pomijając fakt, że ciągle ryczy.
I ta bielizna XD To było tak piękne. Chociaż muszę przyznać, że liczyłam na *ekhem...* inną propozycję ze strony Malfoya.
I wciąż zastanawia mnie ten wampir. Nie ufam mu :P Jakiś taki, nie mój typ ;p
Chyba niczego nie pominęłam.
Jak zwykle życzę wam masy weny, pomysłów i chęci do pisania <3
Wasza Charlie <3
http://magiczna-jak-ptak.blogspot.com
Strasznie się cieszę, że komentujesz. Czekałam na komentarz od Ciebie i na szczęście się doczekałam. ^^ Inna propozycja... Chyba wszyscy mieli nadzieję, że Malfoy będzie chciał coś innego, ale na to trzeba będzie troszkę poczekać. :)
UsuńRównież życzę Ci weny co do twojego bloga i pozdrawiam
~Vel