Strasznie wszystkich przepraszamy, że dodajemy po terminie, ale wyszły pewne komplikacje. Otóż ruter Vel padł już kompletnie i nie mogła wysłać rozdziału z laptopa. Musiała go przepisywać na telefon. Niestety przez przypadek kliknęła zamiast "zatwierdź", to "usuń" i cała praca poszła. :'( To tak w skrócie, co się stało. Niestety ogólnie z nami obiema nie jest teraz najlepiej, ponieważ obie jesteśmy chore, ale i tak po wielu incydentach i przeszkodach przychodzimy do was z tym oto rozdziałem. Tak więc zapraszamy was do czytania i prosimy o komentarze, bo każdy z nich jest czystym pokarmem dla weny. :)
Rozdział 2 chciałybyśmy zadedykować każdemu choremu, który czyta naszego bloga i życzymy powrotu do zdrowia. ;)
- Co robisz z moimi ubraniami, Potter? - Harry usłyszał głos, którego miał nadzieję jak najdłużej nie usłyszeć.
- M... Malfoy? - powiedział zdziwiony chłopak, odwracając się.
- Nie, Weasley. Chyba nie masz aż takich kłopotów ze wzrokiem?
- Co ty tu... Chwila... Jak to twoimi
ubraniami?! - krzyknął zdziwiony gryfon, a jego rozmówca zamknął drzwi i usiadł na kanapie.
- A tak to, że trzymasz w swoich brudnych rękach moją bluzkę.
Kiedy chłopak jak oparzony odrzucił koszulkę na łóżko i odskoczył od niej, na twarz Draco wkradł się rozbawiony uśmieszek.
- A... Ale Snape mówił, że to moja komnata. - zawołał zdezorientowany Harry.
- Bo to jest twoja komnata, kretynie. - powiedział wciąż rozbawiony ślizgon, a widząc rozszerzone ze zdumienia oczy chłopaka, dodał - Będziemy tu mieszkać razem, Potter.
- Co!? Dlaczego ze wszystkich, będę musiał znosić właśnie ciebie?!
- Myślisz, że ja skaczę z radości? Że prosiłem o to Czarnego Pana? Muszę cię rozczarować, ale mnie również to nie cieszy.
- Moment... Dlaczego tu jest jedno łóżko?! - zauważył ciemnowłosy.
- Ech... Spodziewaliśmy się ciebie dopiero za kilka dni. Nie było więc jeszcze czasu na przemeblowanie. Pewnie jutro coś z tym zrobią. - odparł Draco takim tonem, jakby to, że w ich komnacie stoi aktualnie jedno łóżko było najnormalniejszą rzeczą na świecie.
- W takim razie gdzie będę spać?!
- Salzarze... Potter, nie drzyj się tak, bo jeszcze ktoś tu wejdzie i oberwiemy Cruciatusami za zakłócanie spokoju. A spać możesz zawsze na... Podłodze. - powiedział Malfoy, a wyraz rozbawienia na jego twarzy zamienił się w złośliwy uśmieszek.
- Chyba śnisz! - warknął zielonooki ciskając w niego pierwszą z brzegu poduszką, która znajdowała się w zasięgu jego rąk. - Nie będę spał na podłodze!
- Cóż... Mojego łóżka na pewno ci nie odstąpię. - odparł unikając ciosu. - Jeszcze byś mnie poduszką zabił. A więc zostaje ci podłoga. Wiesz... Ten dywan kosztował bardzo dużo, więc postaraj się go nie zaślinić. - kupił z niego blondyn.
- Spadaj, Malfoy! Będę spać na kanapie, a nie na twoim "cudownym" dywanie!
- Wielka szkoda, Potter. Widok Chłopca-Który-Przeżył leżącego u mych stóp byłby na pewno niezapomniany.
- Zamknij się w końcu!
- Bo co mi zrobisz, Złoty Chłopcze? Naślesz na mnie Wiewióra i tą twoją szlamę Granger? - chłopak wydawał się świetnie bawić. Harry zrobił krok w przód i już chciał się czymś odgryźć, kiedy nagle zaczęło robić mu się słabo. Poczuł jeszcze tylko, że upada, a potem zapadł się we wszechogarniającą go ciemność.
***
Harry powoli otworzył oczy. Zobaczył nad sobą coś zielonego. Coś, co raczej nie było sufitem.
- No, Potter. Na reszcie się obudziłeś. Już myślałem, że będę musiał jeszcze kogoś wezwać. - usłyszał z lewej strony głos Draco Malfoy'a. Natychmiast przypomniał sobie wszystko. Rozejrzał się dookoła. Leżał na łóżku w ich komnacie, s jego współlokator siedział na brzegu obok niego.
- Co się... Jak ja się tu znalazłem?
- Po tym, jak zemdlałeś, przeniosłem cię na łóżko.
- Ile czasu... Byłem nieprzytomny?
- Parę godzin. Za chwilę będzie 24.00.
- Och... - dopiero teraz Harry zauważył, że blondyn ubrany jest w długi, czarny szlafrok ze srebrnymi obszyciami.
- Na co tak patrzysz? - zapytał z widocznym zaciekawieniem Draco.
- Pewnie... Pewnie chcesz się położyć?
- Owszem, chciałbym.
- Ja... Już wstaję. - odpowiedział gryfon, po czym bardzo powoli się podniósł, jednak kiedy tylko jego stopy dotknęły dywanu, natychmiast zakręciło mu się w głowie i upadł na łóżko. Chciał spróbować drugi raz, jednak ręce Malfoy'a skutecznie mu to uniemożliwiły, delikatnie go unosząc i kładąc spowrotem na poduszkach.
- Nie ruszaj się, Potter. Jeszcze się tu zabijesz, a to na pewno nie uszczęśliwiłoby Czarnego Pana. A więc z łaski swojej nie próbuj się podnosić. To łóżko, jeśli jeszcze nie zauważyłeś, jest bardzo duże, więc myślę, że obaj się zmieścimy.
- O nie! Nie będę z tobą spał! - krzyknął Harry, po czym szybko podniósł się do pozycji siedzącej, co dało dość nieciekawy skutek w postaci ostrego bólu głowy. Draco natychmiast wziął szklankę, stojącą na szafce nocnej i podał ją chłopakowi.
- Wypij to, Potter. To specjalna mieszanka eliksirów: wzmacniającego, uspokajającego, przeciwbólowego i bezsennego snu. Severus mówił, że mam ci to podać.
- Snape tu był? - zdziwił się gryfon.
- No ktoś przecież musiał cię obejrzeć i stwierdzić, czy to nic poważnego. Pij! - Malfoy zaczął się powoli denerwować.
- Dobrze, już to piję. - powiedział Harry, po czym przyjął szklankę i wypił jej zawartość. Ból głowy od razu przeszedł, a po chwili chłopak poczuł się bardzo senny.
***
Rano, kiedy Harry otworzył oczy i przypomniał sobie, gdzie się znajduje, o mało nie krzyknął. Odwrócił się szybko w prawą stronę. Ujrzał śpiącego Malfoy'a. A dokładniej Malfoy'a, śpiącego obok niego w samych bokserkach. Mimowolnie prześlizgnął po nim wzrokiem. Był dobrze zbudowany, a na brzuchu widniał zarys całkiem sporych mięśni. Miał bardzo jasną karnację i nie był zbytnio zarośnięty. Tak samo jak on, był szczupły, ale nie wygłodzony. Nagle powieki ślizgona drgnęły i uniosły się, więc Harry szybko odwrócił wzrok. Draco bez słowa wstał i podszedł do komody. Wyjął z niej kilka rzeczy, po czym zniknął za drzwiami do łazienki, zza których już po chwili dało się słyszeć dźwięk lecącej wody. Potter przeciągnął się i również wstał. Sam nie miał więcej ubrań, więc musiał zostać w tym, w czym był. Sprawdził godzinę. Za pięć minut miał być gotowy na śniadanie. Parę sekund później, z łazienki wyszedł przebrany już Malfoy. Bez słowa przeszedł przez pokój i zostawił Harry'ego na powrót samego. Jednak nie wiele minęło, a chłopak usłyszał pukanie. Był to Snape. Powitał gryfona skinieniem głowy i zaprowadził go do jadalni, w której była już duża grupka śmierciożerców. Chłopiec wypatrzył wśród nich Remusa, do którego się przysiadł. Kiedy w pomieszczeniu pojawił się Voldemort, na stołach pojawiły się dania. Większości z nich Harry nie znał, a części składników nigdy na oczy nie widział, więc patrzył na nie z zaciekawieniem. Wszystkie były podane na bogato zdobionych, srebrnych tacach. W końcu wybrał pierwsze z brzegu i zaczął jeść. Ogólnie posiłek minął mu w dość miłej atmosferze na rozmowie z Lupinem i próbowaniu nowych potraw. Gdy tylko się skończył, Harry z pomocą Remusa, wrócił do pokoju. Przyjaciel przekazał mu, że przyjdzie do niego za godzinę na lekcję oklumencji. Kiedy znalazł się już w swojej komnacie, postanowił przejrzeć książki, które trzymał Draco. Okazało się, że większość z nich to książki wojenne. Dużą część stanowiły również czarnomagiczne księgi, oraz te dotyczące magii starożytnej. Reszta była o eliksirach, magicznych roślinach i ich działaniu, o obrzędach oraz rytuałach i jedna książka o magicznych połączeniach. Po chwili namysłu wziął jedną z książek wojennych. Usiadł na kanapie i zaczął czytać. Kiedy przyszedł Remus, odłożył książkę i otworzył mu. Lekcja szybko mu minęła. Raz udało mu się wypchnąć przyjaciela z umysłu, a reszta starań niestety spełzła na niczym. Po południu Riddle wezwał go do siebie przy pomocy Rosier'a. Tym razem znalazł się w prywatnych kwaterach Czarnego Pana. Został zaprowadzony do salonu utrzymanego w bardzo ciemnych barwach, w którym Lord juz na niego czekał. Kiedy tylko Rosier zniknął, powiedział:
- Witaj, mój Harry. Mam nadzieję, że nie nudzi ci się zbytnio?
- Nie.
- To dobrze. Chciałbym jednak, abyś rozpoczął naukę. Naukę walki. - przeszedł od razu do sedna. - Twoim nauczycielem będzie jeden z moich ludzi. Nie sądzę, żebyś go znał, Harry. Jego nazwisko nic ci nie powie.
- Co?! Mam się uczyć walki z jakimś śmierciożercą? - zbulwersował się gryfon.
- Uspokuj się. I tak nie masz wyboru. Już podjąłem decyzję. Tak samo jak w przypadku oklumencji. Zaczynasz jutro o godzinie 17.00. Masz się zjawić w moich komnatach, skąd zostaniesz przeprowadzony do jednej z sal treningowych. Czy to jest zrozumiałe? - zapytał Marvolo głosem nie znoszącym sprzeciwu.
- Tak. - odpowiedział przez zaciśnięte zęby Harry.
- A więc dobrze. Teels, pozwól do nas. - po tych słowach, Harry usłyszał skrzypnięcie drzwi i ujrzał wysokiego, ciemnowłosego mężczyznę o czarnych oczach i bardzo bladej cerze. Wyglądał na około 28 lat.
- Wzywałeś mnie, Marvolo? - zapytał niskim, pewnym głosem mężczyzna.
- Tak. Podejdź do nas. Harry, przedstawiam ci Reimona Teelsa -twojego nowego nauczyciela walki. - przedstawił go Voldemort, a śmierciożerca się skłonił.
- Miło mi pana poznać, panie Potter. - powiedział, po czym uśmiechnął się pokazując szereg białych zębów. W tym momencie gryfon krzyknął z przerażenia. Reimon Teels był... Wampirem...
Ciąg dalszy nastąpi...
Mamy nadzieję, że się wam podobało. Prosimy dalej o komentarze. Na prawdę może to być jedynie kilka słów. Każdy komentarz jest dla nas wyjątkowo ważny i bardzo gorąco za wszystkie dziękujemy.
Do zobaczenia w następnym rozdziale. :)
Świetne! I ten wampir... *.*
OdpowiedzUsuńTen komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuńTen komentarz został usunięty przez autora.
UsuńDroga Patrycjo Hardenbicker
OdpowiedzUsuńPrzeniesienie Harry'ego do Slytherinu będzie kluczowe dla rozegrania się dalszej części opowiadania, więc zostanie on przeniesiony. Mam jednak nadzieję, że Potter-ślizgon w naszej wersji też Ci się spodoba. :) Jeśli chodzi o zbyt szybki rozwój akcji, to postaramy się to naprawić i w następnym rozdziale opisywać wszystko dokładniej. Dziękujemy za uwagę. :) Cieszymy się bardzo, że opowiadanie Ci się podoba. :)
Pozdrawiam
~Vel
Postaram się spowolnić nieco Vel, co będzie trudne bo posiada niesamowity temperament :p a co do opisu to postaramy się bardziej :) Weny pewnie nie zabraknie, bo pomysłów cała głowa, ale dziękujemy. Pozdrawiamy i myślimy nad kolejnym rozdziałem (tym razem napewno w terminie) ;) ~ Minia
OdpowiedzUsuńUwielbiam Harry'ego w wydaniu ślizgońskim, więc mam nadzieję na kluczową rolę Snape'a i Draco w tym całym opowiadaniu. Mogłyście bardziej rozpisać lekcję oklunencji, ale to tylko szczegół. Bardzo dobrze zrobiłyście wprowadzając wampira do opowiadania i myślę, że sugerujecie się tutaj jednym z opowiadań,a mianowicie 'Gorycz Kłamstw' =) a jest to moje ulubione opowiadanie! Mam nadzieję, że pociągnięcie to do końca, bo nienawidzę niezakończonych fanficów...
OdpowiedzUsuńJuszaawi
OdpowiedzUsuńNiestety nigdy nie czytałam tego fanfica, ale z chęcią przeczytam. :) Tak, myślę, że dociągniemy je do końca, gdyż sama nie lubię czytać czegoś, czego nie mogę dokończyć, bo autor przestał pisać. :( Dziękujemy za twoją opinię. :)
~Vel
Jeny, czy tylko ja kocham początki opowiadań Drarry? Harry taki... dzikus (w końcu gryfon XD Bez urazy!) a Draco taki dostojny, spokojny, kipiący sarkazmem i... i tym takim ślizgońskim czymś <3
OdpowiedzUsuńNo i ta ich początkowa nienawiść, impulsywność, nieraz obrzydzenie względem siebie... A potem BOOOM! Miłość, radość, szczęście i sceny +18 :3 XD
Dobra, żarty i pochwały swoją drogą, teraz czas na krytykę! *dym dym dymmm*
Po pierwsze: Rozdział za krótki, chociaż zakończony w dobrym momencie
Po drugie: Akcja jest zbyt... chaotyczna, tak bym ją określiła. Jestem bardzo ciekawa rozwinięcia, ale shh, nie spieszmy się, bo opowiadanie straci cały swój urok :3
No i zgadzam się z Juszaawi... Jeśli zawiesicie/nie skończycie tego opowiadania, to was znajdę i głowy urwę :3
Zdecydowanie polecam Gorycz Kłamstw, bo Tom tam jest normalny xdd tzn jako człowiek jest o dziwo miły i pomaga Harry'emu. Ale ciii! Ja nic nie mówię xd Zgadzam się z Possible Way, dołączam się do groźby urwania głów :)
OdpowiedzUsuńhttp://yaoice.wordpress.com/category/gorycz-klamstwhpdm/
OdpowiedzUsuńNo to ten..świetny *.*
OdpowiedzUsuńJuszaawi i Possible Way
OdpowiedzUsuńJa (i myślę, że Minia też) zamierzam skończyć to opowiadanie. To jest nasze pierwsze, ale na pewno nie ostatnie dzieło. Ale to w dalekiej przyszłości.
PS.
Dziękuję za link, chętnie zajrzę. :)
~Vel
Rozdział bardzo dobry, choć zauważyłam kilka błędów, nie kuły one jednak w oczy, więc powiedzmy, że wybaczam ;) Fabuła ciekawa, jak na razie jedno z moich ulubionych Drarry, mimo, że jest tu mało Drarry a właściwie wcale. Wampir, wow, trafiłyście w mój gust idealnie :D Pozdrawiam, życzę weny i zapraszam do siebie :)
OdpowiedzUsuńhttp://magiczna-jak-ptak.blogspot.com
Bardzo się cieszę, że ci się podoba i również chętnie zajrzę na twojego bloga. :)
OdpowiedzUsuńJeszcze tu nie komentowałam O.o To jest dziwne zważywszy na to, że czytam od początku. Miałam to wstawić komentarz wcześniej, ale jakoś tak się nie złożyło.
OdpowiedzUsuńOd czego zacząć?
Hmm… to może od początku. Uwielbiam motyw złego Dumbledore’a bo ogólnie nie przepadam za tą postacią.
Hahahahaha, rozmowa Draco i Harry’ego mnie rozwaliła xD To był ten sam typowy Malfoy, którego tak dobrze znam.
Zauważyłam taki błąd przy opisywaniu eliksiru: ‘bezsennego snu’? Jak dla mnie trochę bez sensu. Nie jestem jakimś mistrzem w dostrzeganiu błędów, ale to rzuciło mi się w oczy.
Lordzio Voldzio taki nieugięty.
Nauczyciel-wampir, Harry tam nie padł na zawał? xd Dobra, przynajmniej zachował resztki godności.
Podoba mi się wasz styl pisania- widać, że nie piszecie nic na przymus. Bardzo fajnie się to czyta, naprawdę.
Nie wykażę wam tu błędów bo niestety nie mam nawyku dostrzegania ich.
Pozdrawiam i niech wam Merlin da weny
~Vichi
Wiktorio
OdpowiedzUsuńStrasznie się cieszymy, że podoba Ci się to, co piszemy. Wkładamy w to mnóstwo pracy i takie komentarze, jak twój są dla nas bardzo motywujące.
Dodatkowo chcemy ci powiedzieć, że jesteś 10 osobą, która skomentowała nasze opowiadanie! Taki nasz malutki jubileusz. ^^ Na prawdę miło się czyta wszystkie te komentarze i cieszymy się, że mamy takich wspaniałych czytelników.
~Vel
"Z nami oboma" <3 Oj, dziewczyny, dziewczyny, jeśli się już zabieracie za pisanie, to chociaż nauczcie się podstawowych zasad gramatyki. Opisy - tragedia, ciężko znaleźć jakikolwiek. Akapity? Po co. Do tego wszystkiego radzę Wam jeszcze pokasować wszystkie spacje między wyrazami, będzie bardziej kreatywnie. Rozumiem - radość pisania i te sprawy. Ale zrozumcie, że jeśli ktoś nie potrafi tańczyć, to nie udaje się na konkurs taneczny, tylko najpierw na lekcje tańca. Wam radzę tak samo. Jak się nauczycie pisać, to sobie możecie blogować, ale teraz to nie ma najmniejszego sensu.
OdpowiedzUsuńStaramy się i na prawdę dużo czasu poświęcamy na pisanie. Jeśli chodzi o gramatykę, to postaramy się to poprawić. Początki zawsze są ciężkie. Nikt nie jest idealny i każdy robi błędy. Mamy nadzieję, że następny rozdział będzie dla Ciebie bardziej... Odpowiedni.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam
~Vel
Moim skromnym zdaniem, rozdziały są pisane na odpierdol się. Nie licząc błędów ortograficznych, braku szablonu i jakiegokolwiek punktu zaczepienia... Jest koszmarnie. Gdzie są opisy? Oceniam to w sposób neutralny, dla mnie jest beznadziejnie. Beta, beta i jeszcze raz beta. Nie potraficie sobie poradzić z tekstem dlatego też, proponuje ją znaleźć. Może wtedy poprawi się całą kompozycja.
UsuńAlbo odpuścić na chwilę pisanie i zabrać się za czytanie dobrych książek, które wzbogacą... albo raczej stworzą ich słownik, bo jest naprawdę źle. Jak już wcześniej wspomniałam - to tak, jak zabieranie się za taniec towarzyski bez znajomości podstawowych kroków.
UsuńStudiowanie słownika i encyklopedii również wzbogaca słownik. I zgadzam się. Jeśli już coś robisz, rób to dobrze.
UsuńWitam ;)
OdpowiedzUsuńPrzyznam się, że szału nie ma :( I piszę to z bólem serca, bo nie lubiępisać negatywnych komentarzy :(
Dołączę się do komentarzy powyższych, żebyście poczytały. Jeśli nie interesują was słowniki i encyklopedie (choć dobrze by było), to chociaż jakieś dobre książki :)
I nie poddawajcie się, bo sama wiem, że początki są bardzo, bardzo ciężkie. Nie zniechęcajcie się, tylko ćwiczcie pisanie.
Pozdrawiam :*
Black Blow
Na pewno nie będzą nas zniechęcać negatywne komentarze (o ile krytyka w nich jest konstruktywna i błędy są wskazane, a nie tylko słowa "jest głupio napisane", tylko wskazane dokładnie TU jest błąd, a TEN fragment jest nie zrozumiały, to bardzo sobie je cenimy). Oczywiście będziemy się starały je poprawić i dodawać więcej opisów. Mamy nadzieję, że następne rozdziały będą lepsze i nie znajdziecie już błędów ortograficznych.:)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam
~Vel
Witam. Bardzo podoba mi się wasz styl pisania. Pewnie, że chciałabym dłuższe rozdziały, ale nie narzekam. :) No i ten wampir marzenie! *o* No i co do Frozenki czy jak jej tam było: Dziewczyny prosiły o komentarze, które POMOGĄ im poprawić ewentualne błędy a nie o wredne, bezpodstawne opinie "bo tak". Dziękuję, że istnieją jeszcze TAKIE blogi. Pozdrawiam i życzę weny. <3
OdpowiedzUsuń